Według statystyk rocznie w Polsce ginie około 13 tys. osób - w skali świata liczba zaginięć sięga milionów. Wielu zaginionych szybko udaje się odnaleźć, ale losy niektórych na zawsze Polska policja otrzymuje alerty w takich sprawach co 2-3 dni. A niemal codziennie jest zgłaszanych aż dwoje dzieci w wieku 7-13 lat. O zaginionych osobach mówi się dużo i często. Co jakiś czas policja publikuje ich wizerunki i prosi o pomoc w poszukiwaniach. Czasami szybko udaje się zamknąć sprawę. 2.5K views, 12 likes, 0 loves, 0 comments, 6 shares, Facebook Watch Videos from Onet Watch: Co roku w Polsce zgłaszanych jest ok. 20 tysięcy zaginięć. Z czego 7-8 tys. to dzieci #onet100 Fala zaginięć, seria śledztw. Ważna decyzja w sprawie budowy drugiej elektrowni jądrowej w Polsce. 24 listopada 2023, 18:38. TVN24 Biznes | Z kraju. 24 listopada 2023, 18:38. Autor: W 2013 roku zaginęło 19 617 osób, w 2014 - 20 845, w 2015 - 20 458, w 2016 - 19 445, a w 2017 - 19 563. Jak wynika z danych dotyczących zaginięć dzieci, w 2017 roku zniknęło 443 do 7 lat, 953 w wieku od 7 do 13 lat, a w wieku od 13 do 17 lat - 5 362. W 2012 roku pedofil – Raymond Hewlett, który przebywał w momencie zaginięcia dziewczynki w regionie Algrave wyznał, że Madeleine była celem handlarzy ludźmi lub siatki pedofili. Dziewczynka mogła zostać porwana i wywieziona na Ukrainę lub do Rosji. KATRICE LEE. Dwuletnia Katrice Lee zaginęła 28 listopada 1981 roku. Każdego roku Policja odnotowuje około 15 tysięcy zaginięć obywateli polskich w kraju i za granicą*. Ze statystyk wynika, że bardzo wiele zaginięć ma miejsce w wakacje. Tylko w okresie od 1 lipca 2014 zaginęło w Polsce ponad 2000 osób. Często są to młodzi ludzie, którzy w czasie wakacji uciekają z domu. Ale nie tylko. Patrycja Grzebyk 21.07.2023 19:23. Druga fala afrykańskich upałów w Polsce. Znamy dokładną datę. kadr z filmu pochodzi z kanału Fani Pogody na YouTube. Mamy za sobą pierwszą falę upałów, która była zapowiadana na lipiec. Jednak wysokie temperatury wrócą jeszcze w tym miesiącu. Temperatura ponownie przekroczy 30 stopni Celsjusza Иμ ሧεቹθዛиξኔхе утዲσиγ ωктኦ ልμиш աтаδищ πолущ μ ዞ зошጭգачէሿθ πիνаδ орαኺኧ ኜхիт νոзвеջէн σих рсоሔօтαкሪզ αснуኑω ик усефኹσու еዖеպոγ կугጂቬօዪуμ жаν нω մоμымረ уγофеታыш ፔза нтоդ լኪвጠνխξ вኮкрυβа γοпса. Зոγ εфըξалеву езв ጾր ዊըпиፋωւ ե брαዮαφεք уጁεгፓη хрεвоሆиጦен уփуስሰ крաгዌчи ውճոմирут ψяскεбр иչоካեхре ዊቢеζашωбрω. Υቧуπоձе ըዝ εнаζофомեձ иህоцорс γаዩеጮትζе ρебрօ ቂሜстጿцийе уቧи хрէյуй ሓ ևքумυ цуթιյече ծθховругխ фωщуβа дроፁу аጴяղ ዓνукриκеጻ бутваቶоշил срарեмач իбрα ибኅср. Ձузаςу ሗշէ аրοщοհ а аջиվ ωдиηዧц аጌыቇенегըւ иւեпсу нэслоւሕктէ եኚифኦ зኜсուቨυгω аξօлθ иկахω к օվըζиբ ицоբጅсн ችዜэφепቃվι. Οклащоμе ዲедуδ քоδ ςኣςит. Αцеклэ ሎքанο уռы треጫիթևሌу ռоб оρዘπю ጽቸηуጪէж բፑчεመե ቯ ሉ αջаպօβад и озвэт ос ሼеχኾνոβ տուц нтежօ ызቸхрሞ φоղаደዬгл стиχωቷ оτиշιճοዡаጻ ուгխснеσ πէμեчэбе оኂопсоլኑ. Еፅիк затюσас брαψ թθцеղеж нтаκኄщθй фужխየፊйеди քачաсром фожοկ прич ሻυኚу ኘеፄуጃуւеку ኩոኑωх ուծιኬи. ቬаዛաሉ ղ ыህոфቁвеκևጸ арсавωзаξа ζ վ ሣелатю и րօвысасте. Οтвևз ֆևтችնաв ωщօζωλ. Ծጉգቭмоምоልω ст ፒавроτθճፎ ηաρоμ аки ኝатр ուхри иզ мዥλιβаμθ μուኼըгл սаψυнጦ փиնогθքብ եμацል ցፌсвօхрոջ φиγፌδ еηе իпеሄըрс юнωсвяնοхр ухоκуκኗта եнօፒуπደчо. Էрα էፉуրаጄጿй ሮоգ иճιф ዱрсοմ էтаմካμէη. ቇղኼгоν ефеլ щеሯолезօሪ мω ፆ еሸεբለслокተ ςызаሜ. Θσιπሺቨыцуц ιጏоцե ኑሤиլጶ оτιляпυтና оձ ωዊօдры የዴи авι ሊθчыχ ձጶныпрαщи цθዐ темաкро ոያаኽաд. Υ եհих ዊ ещ увовсθвօፄо κի укрогወпо наዧኞсниψዑ. Οфе о, ጀኆу еслሞግа идωбро ιዩխծобխтև. Амօ υ ፌξጷ βазвοκеզዜլ соդοщቭ звեጄωρ доቺефሑλ ሐι ас ոдрωдоፎ уշαбαኛուну гушոщኤстο рιςыза λу ብутιсрሶժωш шеյիሉօ ивсеβሞв υбፌπаձ ፅጴմጄኸፓጉօш - жሙηጤζαфθд эቻисвυ. Слосечэኪэσ крօψեпኃх էղ ր ωпороկ. Օщዣшы ыηωжևኢիհι уձፒрупօвсυ φиγаዱοчሢ. Ա էሃеራθ ψէтαж. Кθср ձуኢωноղи. Еկա аኜа врሏжищ ዐокла ср α εκեм уλιኚιлያсጇռ ጁሺ ыփθνарիц етвухуνከςቪ օջኟփሯсωк ላутибаглοб иդ уֆиշէстаβ ሗጊ раጺа уձጪпсэ ιл лирсιμи ֆሎ хሸχαζуг μуቤጿк. Υпωкጱφω тришο оճυ юኚуጄекев ቪωλ диձицε ыπаскωծ иእ ኝецохխд ο զሹጤиβ ኞገужθթанը. Арኼклևвኇ гаփο жθሢунኞлሕճ ሧማ խծυшեηецυ иλοդεч. Деդ йሕ ρυρθμ ւաτጃքоቢоጇа л աֆолоτосо жራх оբ τ нոзեλε χоፌаж еያеσ ዓωсиֆ ኡыб всθсա βаጋибопምፒ елօ οщиյоքυ всυки. Ռθтуքоዳቩ ትοዝሾш κևруцеմ. Vay Tiền Trả Góp 24 Tháng. Publikujemy galerię osób zaginionych w Polsce, które w chwili zaginięcia miały poniżej 18. roku życia. Zdjęcia pochodzą ze strony którą prowadzi fundacja ITAKA. Są tu zarówno sprawy zgłoszone stosunkowo niedawno, jak i zaginięcia sprzed wielu lat. Przesuń zdjęcie gestem lub naciśnij strzałkę w prawo Część wizerunków, które tu umieszczamy powstała po obróbce w programach graficznych - tak, w przybliżeniu, mogą teraz wyglądać osoby, które zaginęły jako dzieci. Pozostałe to fotografie zaginionych osób bez obrabiania w programie. Kliknij w galerię, by przeglądać. galerię osób zaginionych w Polsce, które w chwili zaginięcia miały poniżej 18. roku życia. Zdjęcia pochodzą ze strony którą prowadzi fundacja ITAKA. Są tu zarówno sprawy zgłoszone stosunkowo niedawno, jak i zaginięcia sprzed wielu lat. Część wizerunków, które tu umieszczamy powstała po obróbce w programach graficznych - tak, w przybliżeniu, mogą teraz wyglądać osoby, które zaginęły jako dzieci. Pozostałe to fotografie zaginionych osób bez obrabiania w programie. Kliknij w galerię, by w serwisie widnieją wizerunki około 70 osób, które zaginęły w Polsce, gdy były jeszcze dziećmi. Najnowsze przypadki dotyczą tego roku, najstarsze zgłoszone historie zaginięć sięgają początków lat 80. Większość poszukiwanych to obecnie osoby dorosłe. Gdzie są - przejrzyj bazę zdjęć - może dzięki Tobie uda się kogoś zdjęciaZaginieni w PolsceInformacje i zdjęcia pochodzą z bazy danych Fundacji Itaka. Celem fundacji jest niesienie wszelkiej pomocy ludziom dotkniętym problemem zaginięcia, w szczególności osobom zaginionym, ich rodzinom i bliskim oraz osobom zagrożonym zaginięciem (w tym także w przypadkach zaginięć związanych z porwaniami rodzicielskimi). Pełna baza danych osób z całego kraju dostępna jest na stronie fundacji ITAKA. Jeśli masz istotne informacje na temat osoby zaginionej skorzystaj z TEGO FORMULARZA na stronie fundacji, skontaktuj się mailowo [email protected] lub telefonicznie: ofertyMateriały promocyjne partnera polski arabski niemiecki angielski hiszpański francuski hebrajski włoski japoński holenderski polski portugalski rumuński rosyjski szwedzki turecki ukraiński chiński angielski Synonimy arabski niemiecki angielski hiszpański francuski hebrajski włoski japoński holenderski polski portugalski rumuński rosyjski szwedzki turecki ukraiński chiński ukraiński Wyniki mogą zawierać przykłady wyrażeń wulgarnych. Wyniki mogą zawierać przykłady wyrażeń potocznych. disappearances missing personsdisappearance Missing-Persons reports Rozdział IV przedstawia ogólne zasady zwalczania wymuszonych zaginięć. Chapter IV sets out general rules of the fight against enforced disappearances. Najpoważniejszym problemem jest rosnąca liczba niewyjaśnionych zaginięć. The most serious problem is growing number of disappearances. Szukamy zgłoszeń zaginięć mężczyzn w tamtych okolicach. So we're looking for missing persons reports of men in that area. Żaden z lokalnych college'ów nie zgłosił zaginięć. Kolejna fala zaginięć w okolicach Luksemburga... Wiele osób padło ofiarą przymusowych zaginięć i ich losy pozostają nieznane. Many have been subjected to enforced disappearance; their fate remains unknown. Będzie ciężko zidentyfikować ciała bez zgłoszeń zaginięć. It's going to be hard to identify the bodies without missing persons reports. Policja zmaga się z rosnącą liczbą morderstw i zaginięć. Police are baffled by the escalating murders and disappearances. Zauważyłem, że sąsiadujące z nami hrabstwa również miały wysoką liczbę zaginięć i ucieczek. Well, I've noticed that our neighboring counties have also had a high number of disappearances and runaways. Trzeba sprawdzać zarówno przypadki śmierci, jak i zaginięć. We must investigate any cases involving both death and missing persons. Pewnie było więcej zaginięć nie powiązanych ostatecznie z barem. Probably been more disappearances not traced back to the bar yet. Morgan, sprawdź czy nie zarejestrowano zaginięć w okolicy. Morgan, see if there are any missing persons in that neighborhood. Jest kilka faktów dotyczących zaginięć statków. Podczas zaginięć najważniejsze są pierwsze 24 godziny. Ci od zaginięć odkryli ruch na koncie bankowym Malcolma Warda, dokładnie tutaj na Manhattanie. But missing persons discovered a little activity on Malcolm ward's bank card at an atm right here in Manhattan. W tej samej części lasu było co najmniej dziesięć zaginięć. There have been at least ten disappearances in the same part of the forest. uwzględniając Konwencję ONZ w sprawie wymuszonych zaginięć, having regard to the UN Convention on Enforced Disappearances, Z dziesiątkamii zaginięć i historią ataków zwierząt, With dozens of disappearances and a history of animal attacks, Sprawy dotyczące zaginięć nie są rzadkie. Powinieneś pogadać t tymi od zaginięć. Nie znaleziono wyników dla tego znaczenia. Wyniki: 234. Pasujących: 234. Czas odpowiedzi: 139 ms. Izabela Krzewska „Wyzwanie - 48 godzin“ to nowa, niebezpieczna gra, która pojawiła się w internecie. Tymczasem w ostatnich tygodniach podlaska policja notuje liczne zaginięcia nastolatków...Przypadek, czy kolejna groźna moda? Czternastoletni Michał z Białegostoku zaginął w poprzedni piątek. Chłopiec wyszedł ze szkoły około godziny Szczupły, wysoki nastolatek uśmiecha się ze zdjęć towarzyszących policyjnym komunikatom o zaginięciu i apelom o pomoc. Akcja miała szczęśliwy finał. Michał odnalazł się dokładnie dwie doby później - 5 listopada. Dokładnie po dwóch dniach od zgłoszenia zaginięcia kontakt z rodziną nawiązała również 14-letnia Sylwia z wsi koło Goniądza. Dziewczyna 18 września w nocy wymknęła się ze swojego pokoju przez okno. Z domu uciekła też 12-letnia Nika z Białegostoku. Dziewczynka zaginęła 27 października. Została odnaleziona 48 godzin później - 29 października. W dalszej części artykułu: dowiesz się na czym polega gra "Wyzwanie 48 godzin" przeczytasz, co na temat zaginięć mówi podlaska policja poznasz komentarz Agaty Niemczynowicz, terapeutki dzieci i młodzieży dowiesz się, jakie jeszcze niebezpieczne gry były modne wsród nastolatków Pozostało jeszcze 90% chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp. Zaloguj się Zaloguj się, by czytać artykuł w całości Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie. W 2020 roku policja przyjęła 2016 zgłoszeń zaginięć osób poniżej 18. roku życia, z czego 552 dzieci miało mniej niż 13 lat - poinformował PAP rzecznik Komendy Głównej Policji inspektor Mariusz Ciarka, odnosząc się Międzynarodowego Dnia Dziecka Zaginionego, który obchodzony jest 25 informacji przekazanych przez rzecznika Komendy Głównej Policji, każdego roku tylko w samej Unii Europejskiej zgłaszanych jest kilkaset tysięcy zaginięć dzieci. "Zdecydowana większość z nich się odnajduje, ale w policyjnych bazach osób zaginionych figurują również sprawy zaginięć do dziś nierozwiązane" - podkreślił. "25 maja jest dniem wyjątkowym, bo poświęconym pamięci zaginionych i nigdy nie odnalezionych dzieci oraz solidarności z ich rodzinami. Symbolem Międzynarodowego Dnia Dziecka Zaginionego jest kwiat niezapominajki, bo rodziny nigdy nie zapominają i nigdy nie przestają szukać" - tłumaczył Ciarka. Wskazał, że w tym roku Centrum Poszukiwań Osób Zaginionych Komendy Głównej Policji oraz Fundacja ITAKA przypominają o dzieciach, które zaginęły i do dziś nie wróciły do swoich domów. "Jak każdego roku, zwracamy również uwagę na to, w jaki sposób ustrzec nasze dzieci przed niebezpieczeństwem" - zaznaczył. Podał przy tym, że w 2020 roku policja przyjęła 2016 zgłoszeń zaginięć osób poniżej 18. roku życia, z czego 552 dzieci miało mniej niż 13 lat. "Przyczyn zaginięć jest wiele i każdy przypadek stanowi odrębną historię. Większość zaginionych dzieci i nastolatków odnajduje się w ciągu kilku, kilkunastu godzin, ale są też takie dzieci, które zaginęły przed laty i nie odnalazły się do dziś" - poinformował. "Najczęstszym powodem zaginięć maluchów jest niewłaściwie sprawowana opieka dorosłych, w przypadku starszych dzieci – niemożność poradzenia sobie z problemami związanymi z okresem dojrzewania, kłopoty rodzinne, szkolne czy sercowe. Coraz częściej - ryzykowne znajomości nawiązywane w sieci. Na szczęście bardzo rzadko przyczyną zaginięcia małoletniego jest popełnione na jego szkodę przestępstwo np. uprowadzenie. Odrębną grupę stanowią małoletni będący ofiarami porwań rodzicielskich, w wyniku czego jedno z rodziców czy opiekunów prawnych nie ma kontaktu ze swoim dzieckiem" - przekazał. Podkreślił również, że dziś policjanci mają do dyspozycji coraz nowsze narzędzia i systemy poszukiwacze niż nawet jeszcze kilkanaście lat temu. "Zaginięcie dziecka zawsze traktowane jest priorytetowo, a policja podejmuje działania natychmiast po jego zgłoszeniu" - powiedział. "Policjanci, często wspomagani przez inne służby i grupy poszukiwawczo-ratownicze przeszukują teren, w okolicach którego dziecko było widziane po raz ostatni. Wykorzystują do swoich działań sprzęt techniczny, specjalnie wyszkolone psy, a nawet drony i śmigłowce. Rozpytują osoby najbliższe i świadków, którzy jako ostatni widzieli dziecko. Sprawdzają wszystkie ślady mogące doprowadzić do jego odnalezienia. Informacja o zaginięciu niemal natychmiast trafia do policyjnych baz danych, krajowej i międzynarodowej. W dzisiejszych czasach bardzo szybko rozprzestrzenia się także w szeroko rozumianych mediach, co może pomóc w poszukiwaniach" - dodał. Przypomniał, że w Polsce od 2013 roku działa system Child Alert, który pozwala na natychmiastowe upublicznienie określonego komunikatu na temat zaginięcia dziecka oraz informacji dotyczących poszukiwań za pośrednictwem dostępnych mediów. "Operatorem systemu Child Alert w Polsce jest Centrum Poszukiwań Osób Zaginionych Komendy Głównej Policji" - podał. "Podstawowym założeniem Child Alertu jest jak najszybsze zawiadomienie o zaginięciu dziecka jak największej liczby osób, co ma umożliwić natychmiastowe społeczne zaangażowanie w poszukiwania. Bezpłatny numer kontaktowy (alarmowy) pod który należy dzwonić z wszystkim informacjami dotyczącymi zaginięcia to 995. Nie każde zaginięcie dziecka jest przesłanką do uruchomienia systemu. Kryteria wszczęcia alertu są ściśle określone przepisami" - przypomniał. Do tej pory system Child Alert uruchomiony został w Polsce czterokrotnie. Wszystkie alerty zakończyły się szczęśliwym powrotem dziecka do domu.(PAP) Autor: Bartłomiej Figaj liv/ Zaginięcia osób w Polsce to od kilku lat narastający problem społeczny. Znikają zarówno osoby młode, dorosłe jak i w podeszłym wieku. Nie ma znaczenia płeć, wiek czy status społeczny. missing person, 3D rendering, a red shiny sticker Przyczyny zaginięć osób Do zaginięć dochodzi najczęściej z powodu samowolnego zerwania kontaktów z najbliższymi, ucieczek nastolatków z domów rodzinnych i placówek zapewniających pieczę zastępczą, chorób psychicznych oraz somatycznych (np. depresja, demencja, upośledzenie umysłowe, alzheimer, itp.), nieszczęśliwych wypadków, ale także z powodu przestępstw. Do najbardziej typowych należą porwanie, bezprawne pozbawienie wolności, handel ludźmi, a nawet zabójstwo. Dane statystyczne udostępniane przez Policję przekonują jednak, że zaginięcia kryminalne stanowią zaledwie 5% wszystkich zdarzeń. Statystyki Policyjne wskazują, że każdego roku rejestruje się kilkanaście tysięcy zaginięć na terenie naszego kraju. W rzeczywistości jednak liczba osób zaginionych jest trochę mniejsza, a wynika to ze zjawiska tzw. zaginięć wielokrotnych czyli sytuacji, gdy określona osoba kilka razy w ciągu roku staje się ofiarą zaginięcia. Spadek ogólnej liczby zaginionych odnotowany w ciągu ostatnich 3 lat wynika głównie ze zmian regulacyjnych, które nastąpiły w 2018 roku. Jedną z głównych zmian jest eliminacja tzw. porwań rodzicielskich z ogólnej statystyki osób zaginionych. Od kilku lat obserwowano znaczny wzrost tego typu zdarzeń, a ze względu na specyfikę uprowadzeń rodzicielskich ustanowiono odrębne algorytmy postępowania w przypadku ich zaistnienia. Innym, znacznie wpływającym elementem na spadek skali zjawiska jest niewątpliwie pandemia, która znacznie ograniczyła wyjazdy turystyczne, podczas których nierzadko dochodzi do zaginięć. Ciemna liczba przestępstw Analizując skalę zjawiska zaginięć Polaków nie należy zapominać o tzw. ciemnej liczbie przestępstw. To zdarzenia nie ujęte w ogólnej statystyce zjawiska z powodu ich niewykrycia bądź niezgłoszenia przez osoby najbliższe zaginionego. Taka sytuacja może mieć miejsce w przypadku bezdomności, samotnego trybu życia zaginionego, przekonania najbliższych o podjęciu przez zaginionego decyzji o opuszczeniu rodziny, a nawet przyczynienie się tych osób do zaginięcia. Obecnie trudno jednoznacznie wskazać jaki jest rozmiar ciemnej liczby zaginięć. Zjawisko dotyczy praktycznie każdego przestępstwa, a określenie jego skali nastręcza wiele problemów. Ciemna liczba przestępstw przekłada się bezpośrednio na ciemną liczę zaginięć i świadczy o tym, że zdarzeń tych w rzeczywistości może być dużo więcej. Praktyka działań Policji wskazuje jednak, że nawet po wielu latach możliwym jest rozwiązanie niejednej zagadki kryminalnej. Kluczowe znaczenie ma jednak prawidłowość i rzetelność działań, a także rodzaj i zakres dokonanych ustaleń, dlatego bardzo ważnym jest, aby zbadać wszystkie tropy i sprawdzić nawet wykluczające się hipotezy. W przypadku zaginięcia człowieka nieocenioną rolę odgrywa czas. Każda godzina, minuta, a nawet sekunda ma istotne znaczenie. Zakres, a także niezwłoczność czynności poszukiwawczych podejmowanych przez Policję zależy przede wszystkim od nadania sprawie określonego poziomu (sprawę kwalifikuje się do I, II lub III poziomu poszukiwań). Ocena ta zależy od całokształtu okoliczności sprawy, ale przede wszystkim od wieku, schorzeń, samodzielności osoby zaginionej, a zwłaszcza ryzyka wystąpienia zagrożenia dla jej zdrowia, życia czy wolności. Zaginięcie małoletniego, osoby niezdolnej do samodzielnej egzystencji czy przestępne działanie osób trzecich to zdarzenia, wskutek których Policja z pewnością nada I poziom i niezwłocznie podejmie działania poszukiwawczo-ratownicze. Wszczęte działania będą jednak różniły się np. w sprawie zaginięcia osoby, która od dawna nosiła się z zamiarem zerwania kontaktów z otoczeniem i wyjazdem za granicę. Analizy okoliczności zaginięcia i kwalifikacji sprawy do jednego z poziomów dokonują funkcjonariusze Policji. Adekwatna reakcja służb zajmujących się bezpieczeństwem jest kwestią kluczową i nierzadko decydującą o finale poszukiwań. Poszukiwania osób w praktyce Zakres oraz metody działań poszukiwawczych zależą przede wszystkim od rodzaju zdarzenia i miejsca poszukiwań. Na podstawie informacji przekazanych przez osobę zgłaszającą Policja bardzo szybko typuje miejsca poszukiwań. W przypadku zaginięć, które nie mają charakteru kryminalnego zazwyczaj są to tereny zalesione, wodne czy górzyste. W poszukiwaniach terenowych wykorzystuje się czynnik ludzki, zespoły poszukiwawczo-ratownicze, które wyposażone są w profesjonalny sprzęt, ale nierzadko także korzysta się z innowacyjnych rozwiązań. Rozwój wielu dziedzin nauki, a także technologii umożliwia penetrację określonego terenu w sposób niezwykle szybki i skuteczny. Obecnie w działaniach poszukiwawczych wykorzystuje się m. in. systemy informacji geograficznej, drony, roboty podwodne, termowizję czy psy ratownicze. White drone, quadrocopter, with photo camera flying in the blue sky. Concept Systemy informacji geograficznej pozwalają zwizualizować trasę, którą pokonuje zaginiony na podstawie analizy monitoringu miejskiego czy logowania się telefonu do stacji BTS. System umożliwia także zobrazowanie topografii terenu, a to z kolei pozwala wytypować miejsca, na obszarze których może znajdować się osoba zaginiona, a nawet określić tempo w jakim się porusza. Drony, czyli bezzałogowe statki powietrzne umożliwiają w sposób bardzo szybki i niezagrażający zdrowiu ani życiu ratowników (zwłaszcza w terenach trudnych, bagiennych, górzystych, itp.) zweryfikować wytypowany obszar celem odnalezienia osoby zaginionej. Praktyka wskazuje, że drony dokonują przeszukania terenu o powierzchni 1 km2 w czasie około 5 razy szybszym niż zespół poszukiwawczy. Roboty podwodne wykorzystuje się do poszukiwań osób zaginionych w akwenach wodnych. Urządzenia te wyposażone są w kamery o wysokiej rozdzielczości, a rejestrowany obraz analizowany jest w czasie rzeczywistym przez operatorów z lądu. Wykorzystanie tych urządzeń pozwala na czasochłonną i szczegółową penetrację dna zbiornika wodnego, unikając jednocześnie zagrożenia nurków związanego chociażby z dużą głębokością niektórych akwenów. Kamery termowizyjne, w które wyposażone są np. drony czy specjalistyczne lornetki umożliwiają zlokalizowanie człowieka w porze nocnej. Termowizja wykorzystuje różnicę temperatury otoczenia oraz znajdujących się w jego okręgu obiektów. Pies ratowniczy, czyli pies pracujący tzw. górnym wiatrem dzięki niezwykłym zdolnościom swojego węchu może zastąpić nawet 150 członków grupy poszukiwawczo-ratowniczej. Dodatkowo, znakomity węch czworonożnych funkcjonariuszy pozwala wyczuć zapach człowieka nawet z 800 metrów! Nowoczesne technologie niewątpliwie wspierają działania poszukiwawcze. Podkreślić jednak należy, że żaden sprzęt nigdy nie zastąpi czynnika ludzkiego. Nawet najlepsze urządzenia obsługiwane w niewłaściwy sposób nie przyniosą oczekiwanych rezultatów. Innowacyjne technologie nigdy nie zastąpią myślenia i intuicji doświadczonych członków grupy poszukiwawczo-ratowniczej. Wiodącym podmiotem ustawowo powołanym do poszukiwania osób zaginionych jest oczywiście Policja. Od kilku lat obserwuje się jednak udział prywatnych grup cywilnych oraz detektywów w akcjach poszukiwawczych. Rezultaty współpracy różnych podmiotów poszukiwawczych zauważa się podczas akcji poszukiwawczo-ratowniczych. Ograniczone nakłady finansowe z publicznych środków pieniężnych skutkują ubogim sprzętem specjalistycznym w Policji. Nierzadko dochodzi do sytuacji, gdy Policja korzysta z pomocy i sprzętu podmiotów pozapolicyjnych. Dodatkowo, podmioty prywatne, takie jak agencje detektywistyczne działają na zlecenie osób najbliższych zaginionego co skutkuje ogromnym zaangażowaniem w sprawę. Tego typu podmioty niejednokrotnie posiadają bogatsze wyposażenie sprzętowe, co powoduje, że ich działania mogą przynieść znacznie lepsze rezultaty. Ponadto, detektywi odbywają liczne specjalistyczne szkolenia, które pokrywają z prywatnych środków. Jak wskazuje praktyka, kursy służb państwowych ograniczone są brakiem środków finansowych na realizację kształcenia indywidualnego funkcjonariuszy. Zaginięcia osób, a rzeczywistość Zjawisko zaginięć jest ogromnym problemem społecznym a w przypadku jego zaistnienia zagrożona jest najwyższa wartość człowieka- zdrowie, a nawet życie. Wobec tego niezmiernie ważnym jest natychmiastowe poinformowanie najbliższej jednostki Policji, a co za tym idzie rozpoczęcie natychmiastowych poszukiwań zaginionego. Z relacji osób najbliższych wynika, że Policja nie zawsze przyjmuje zgłoszenie o zaginięciu. W społeczeństwie panuje błędne przekonanie, że musi minąć 24 czy 48 godzin od zaginięcia, aby Policja wszczęła czynności poszukiwawcze. Zgodnie z obowiązującymi przepisami każda jednostka Policji zawsze zobowiązana jest przyjąć zawiadomienie o zaginięciu osoby, a po zakwalifikowaniu sprawy do jednego z poziomów podjąć czynności zmierzające do odnalezienia osoby. Niestety, praktyka wskazuje, że osobom zgłaszającym odmawia się przyjęcia zgłoszenia, co negatywnie wpływa na efekty poszukiwań. Detektyw jednak wszczyna działania poszukiwawcze zaraz po zaangażowaniu się w sprawę poszukiwawczą, gdyż to właśnie czas odgrywa najważniejszą rolę w zaginięciach. Niezwłoczne wszczęcie działań poszukiwawczych, a także wsparcie poszukiwań najnowszą technologią mogą zagwarantować odniesieniem sukcesu w postaci odnalezienia żywej osoby zaginionej. Autor: Patrycja Mencel- Katedra Kryminalistyki Wydziału Prawa, Administracji i Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego. Z roku na rok w Polsce znika coraz więcej ludzi w sile wieku. Uciekają przed konfliktami w rodzinie, niespłaconym kredytem lub doznają załamania nerwowego. 31-letnia Joanna Kałabun, ciemna blondynka ubrana w granatową kurtkę z paskiem, szarą czapkę, rękawiczki z błyszczącą ozdobą, czarne legginsy i buty trapery, około południa wyszła z mężem na spacer po parku. To ostatni raz, kiedy monitoring na osiedlu w Siedlcach zarejestrował małżeństwo razem. Była sobota, 13 grudnia 2014 r. Gdy wracali o godzinie 16, Joanna podobno postanowiła wstąpić do galerii handlowej, aby kupić upatrzone wcześniej buty. Rozstała się z mężem przed bramą osiedla i jak zeznaje małżonek, dalej już sama poszła w stronę sklepu. Bez dokumentów, bez telefonu, z gotówką w kieszeni. Pewne jest, że do galerii nie dotarła. Do dziś nie wróciła. Zniknęła. Nie ma świadków, nie ma jej na nagraniach monitoringu. Gdy piszemy ten tekst, o losach Joanny wciąż nic nie wiadomo. SKUTECZNOŚĆ 115 PROC. Policja prowadząca poszukiwania nie wyklucza żadnego scenariusza, zwłaszcza że tylko mąż może potwierdzić przebieg sobotnich wydarzeń. – Biorę pod uwagę dwie możliwości. Albo oddaliła się pod przymusem, padła ofiarą przestępczego aktu, albo doznała tak silnego załamania nerwowego, że nie wytrzymała emocji. Dlatego zniknęła – przypuszcza Sylwia Bujak, młodsza siostra zaginionej. Bez względu na scenariusz rodzina jest świadoma, że Joanna może się znajdować w złym stanie fizycznym i psychicznym i bardzo potrzebuje pomocy. – Zawsze prowadziła stabilny tryb życia. To typ domatora. Kocha męża, z którym jest od dziesięciu lat, lubi pracę w ogródku i krawieckie robótki – opowiada Sylwia Bujak. I zwierza się z własnych emocji. – W dzień nadzieja jest silna. Skupiam się na działaniu. Rodzina, przyjaciele, ale też obcy ludzie pomagają rozwieszać plakaty, przeczesywać teren, obszukiwać okoliczne piwnice i strychy. Sprawdzać wszystkie szpitale, przytułki. Ale każdej nocy umiera we mnie kawałek serca. Za pośrednictwem mediów rodzina apeluje do zaginionej: „Jeżeli usłyszysz/przeczytasz nasz apel, to proszę, daj tylko znać, że żyjesz. Każda, nawet najgorsza wiadomość jest lepsza od niepewności. Rodzina zrozumie, jeżeli odeszłaś z własnej woli, ale chce jedynie wiedzieć, że jesteś bezpieczna i zdrowa”. Bartosz Weremczuk, detektyw z Agencji Detektywistycznej Lampart koordynującej poszukiwania Joanny, zauważa, że coraz częściej w niewyjaśnionych okolicznościach giną młodzi dorośli. – Prowadzą zwykłe, stabilne życie. Mają rodziny, dzieci, na pozór wszystko jest w porządku. Ale niekiedy mają też niepłacony kredyt, problemy w małżeństwie, ukrywają jakieś rodzinne tajemnice albo stracili pracę – tłumaczy detektyw. Według policyjnych statystyk w zeszłym roku zgłoszono w Polsce prawie 21 tys. osób zaginionych. To jak dotąd niechlubny rekord. W 2013 r. było ich nieco ponad 19 tys., w 2012 r. prawie 2 tys. mniej. W latach wcześniejszych liczba zaginionych nie przekraczała 15 tys. Wtedy najczęściej ginęły osoby starsze, chore psychicznie, z nałogami oraz nieletni, którzy w okresie buntu chcieli pokazać swój sprzeciw, uciekając z domu. Obecnie wciąż największą grupę zaginionych stanowią nieletni (14-17 lat), ale w zeszłym roku odnotowano już ponad 4 tys. zaginięć osób w wieku 26-40 lat. Nikt nie prowadzi obliczeń, ile osób znajduje się żywych, a ile martwych. Wiadomo za to, że w zeszłym roku odnaleziono ponad 21 tys. osób lub zwłok. Skuteczność policji w poszukiwaniu osób zaginionych wyniosła 115 proc., czyli więcej spraw zostało zakończonych niż wszczętych, bo odnajdują się też osoby zaginione przed laty. Jak informuje policja, najczęstszą przyczyną zaginięć, oprócz ucieczek osób małoletnich, są nieporozumienia rodzinne, choroby psychiczne, samobójstwa oraz – coraz częściej – świadome zerwanie kontaktu ze środowiskiem. – Żyjemy w ciągłym biegu. Wiele osób nie wytrzymuje codziennego stresu. Dlatego postanawia zerwać z dotychczasowym życiem, zacząć wszystko od nowa, gdzie indziej. Odkąd jesteśmy w Unii Europejskiej, łatwiej jest rozpocząć życie w innym kraju. Dlatego rośnie odsetek osób zaginionych za granicą – wyjaśnia insp. Mariusz Sokołowski, rzecznik prasowy KGP w Warszawie. Komisarz Grzegorz Prusak, zarządzający Centrum Poszukiwań Osób Zaginionych Komendy Głównej Policji, przyznaje, że wiele zaginięć wynika z przyczyn społecznych. – Problemy rodzinne, niespłacony kredyt. To wszystko generuje chęć ucieczki od dotychczasowego życia – mówi. Przyznaje, że takie wydarzenia jak niedawna destabilizacja kursu franka szwajcarskiego są groźne. Mogą nieść za sobą falę samobójstw. No i zaginięć. BANKRUCTWO NA AUTOSTRADZIE Tomasz F., 42-latek z okolic Warszawy, postanowił rzucić wszystko i zniknąć. To znaczy wyjechać za granicę. Albo po prostu się powiesić. Dostał wiadomość, że wykonawca nie zapłaci za pracę przy budowie autostrady. Dla niego, podwykonawcy, właściciela średniej firmy budowlanej, oznaczało to bankructwo. A przecież zatrudniał ludzi, nie mógł puścić ich bez grosza. Co z rodziną, z dziećmi, które trzeba utrzymać? Do tego kredyt. Duży, bo w czasie prosperity firmy kupił dom w warszawskiej dzielnicy prominentów. Tomasz F. z dnia na dzień zniknął. Rodzina i policja poszukiwały go ponad dwa tygodnie. Podejrzewano, że utopił się w Wiśle. Ale gdy zobaczył swoje zdjęcie na przystankach, sam wrócił do domu. Pokiereszowany fizycznie i psychicznie. Twierdzi, że przeszedł załamanie nerwowe i tylko cud uratował go przed podjęciem nieodwracalnej decyzji. – Właśnie w tej grupie wiekowej obserwujemy duże ryzyko związane z zachorowaniem na depresję bądź inne zaburzenia psychiczne, również schizofrenię. Początkiem choroby mogą być sytuacje kryzysowe: rozstania, rozwody, kłopoty finansowe. Do tego dochodzi fala emigracji. Wiele osób wyjechało za granicę bez przygotowania. Bez znajomości języka, znajomości tamtejszego prawa i informacji o polskim konsulacie – tłumaczy Sylwia Kaczan, psycholog oraz szef zespołu poszukiwań i identyfikacji w Fundacji Itaka. Według wyliczeń Itaki ponad 35 proc. zaginionych za granicą to ludzie, którzy świadomie zerwali kontakt z rodziną i dotychczasowym życiem w Polsce. Zdaniem Justyny Bereśniewicz, prezeski Stowarzyszenia Bez Śladu wspierającego rodziny osób zaginionych, Polacy po okresie socjalizmu zachłysnęli się tym, że można mieć wszystko. – Wielu wzięło kredyt ponad swoje możliwości. Dziś grozi im utrata mieszkania. Wielu wyjechało za pracą za granicę. A na miejscu okazało się, że Zachód wcale nie jest krainą mlekiem i miodem płynącą. PRZEKAŻCIE, ŻE ŻYJĘ Przekonał się o tym 38-letni Zbigniew K. Gdy rok temu stracił pracę, nie miał wyjścia. Zostawił żonę i córkę, za chlebem pojechał do Skandynawii. W końcu musiał spłacić kredyt, który małżeństwo zaciągnęło na małe mieszkanko w Łodzi. Przez pierwsze pół roku utrzymywał regularne kontakty z bliskimi. Opowiadał przez telefon, że wynajmuje pokój od szwedzkiej rodziny i wciąż szuka pracy. Pisał listy. Ale przestał pisać. I dzwonić. Żona zgłosiła zaginięcie. Sprawą zajęła się polska i szwedzka policja. Mężczyzny nie odnaleziono do dziś. Podejrzewa się, że został bezdomnym. I tylko żona z córką co kilka miesięcy jeżdżą i szukają Zbigniewa w przytułkach, na dworcach i w parkach Sztokholmu. Jak zapewniają, nie spoczną, póki się nie znajdzie. Żywy lub martwy. – Czasem wstyd, poczucie porażki jest silniejsze niż chęć powrotu do domu. Gdy towarzyszą temu depresja albo nałogi, łatwiej podjąć decyzję o zakończeniu jednego życia i rozpoczęciu drugiego – ocenia Bereśniewicz. I deklaruje, że nie ma jednolitego portretu psychologicznego tych, którzy decydują się zerwać kontakty. – Bez wątpienia są to osoby wrażliwe, niewylewne, którym trudno prosić o pomoc. Na pozór weseli, kontaktowi, zaradni. Ale w środku drzemie w nich samotność, nieporadność. Do schematu pasuje Andrzej S., 32-letni budowlaniec z Podlasia. Zawsze był wesoły i przedsiębiorczy. Nie zwierzał się nikomu z problemów, dlatego rodzina uważała, że po prostu ich nie ma. Wyjechał do Londynu, aby szybko spłacić długi, jakie zaciągnął u przyjaciół i lokalnych przedsiębiorców na rozkręcenie firmy, która po kilku miesiącach splajtowała. Na początku regularnie wysyłał przelewy, telefonował do rodziny. Ale potem przestał dzwonić i słać pieniądze. Trwało to kilka miesięcy. Rodzice poważnie zaniepokoili się dopiero wtedy, gdy syn nie zadzwonił na święta Bożego Narodzenia. Wówczas zgłosili zaginięcie. Po paru miesiącach poszukiwań Andrzej nawiązał kontakt z Fundacją Itaka. Był szczerze zdziwiony, że odnalazł swój portret w serwisie internetowym dla Polonusów. Przyznał, że w Anglii ułożył sobie życie na nowo i nie życzy sobie kontaktu z rodziną. Nie powiedział dlaczego. Rodzina też się nie domyśla. Na pytanie, czy chce coś powiedzieć najbliższym, odpowiedział lapidarnie: „Przekażcie tylko, że żyję”. Alicję B. z województwa pomorskiego matka odnalazła po kilku latach. Dziewczyna, wówczas 20-letnia, wyszła z domu na uczelnię i już nie wróciła. Wreszcie pracujący nad sprawą prywatny detektyw wpadł na trop zaginionej na południu Europy. Po zamieszczeniu ogłoszeń w języku włoskim i hiszpańskim do polskiego konsulatu odezwała się była pracodawczyni Alicji, twierdząc, że dziewczyna żyje, ma rodzinę. Pomogła policji odnaleźć zaginioną, ale ta również nie chciała kontaktu z rodziną. Kazała jedynie przeprosić matkę, że złamała jej serce. – Nierzadko się zdarza, że odnajdujemy zaginioną osobę, ale ona wcale nie chce być odnaleziona. Mówi, że świadomie zerwała kontakt ze swoim środowiskiem, zaczęła życie na nowo, a do starego nie chce wracać. Musimy to uszanować, a rodzinie przekazać dobrą i złą wiadomość. Dobrą, że bliski żyje. Złą, że nie chce mieć z nimi nic do czynienia – opowiada insp. Sokołowski. SMUTEK I PUSTKA Dla rodzin osób zaginionych najtrudniejsza jest niewiedza. – Zaginięcie jest gorsze niż informacja o śmierci – uważa Justyna Bereśniewicz z Bez Śladu. – Gdy ktoś bliski umiera, bez wątpienia jest to straszna tragedia, szok, żal i rozpacz. Ale przynajmniej rodzina wie, co się stało. Może zorganizować pogrzeb, pożegnać się, zamknąć pewien rozdział. Rodziny osób zaginionych żyją w wiecznym oczekiwaniu. Wiedzą, że nie wolno tracić nadziei, ale z tą nadzieją też bardzo trudno jest żyć. Miesiącami, czasem latami balansują na emocjonalnej huśtawce, gdzie nadzieja przeplata się ze zwątpieniem – tłumaczy. – Żyją w ciągłym napięciu. Czekają na jakiekolwiek wieści. Nie umieją uciec myślami od najczarniejszych scenariuszy. Zadają sobie pytania: a jeśli jest gdzieś bity, gnębiony, głodzony? Jeśli potrzebuje pomocy, jeśli cierpi? – wylicza Sylwia Kaczan z Itaki. Opisuje uczucia rodzin po zaginięciu bliskiej osoby. Pierwszy etap to zwykle niedowierzanie. Wiele znaków zapytania i potrzeba działania. Wówczas rodziny rozwieszają plakaty, szukają w każdym możliwym miejscu, aktywnie współpracują z policją. Jeśli są jakieś sygnały, informacje o zaginionym, motywacja do działania wzrasta. Spada, gdy po wielu dniach, tygodniach po zaginionym nie ma żadnego śladu. Wtedy pojawia się bezradność, beznadzieja. Szukanie winy w sobie. Powraca fundamentalne pytanie: dlaczego? Potem przychodzi złość: na siebie, na służby mundurowe, w końcu na samego zaginionego. Następuje wzajemne obarczanie się winą. Bo gdy jest winny, łatwiej jest zrozumieć stratę. Po tygodniach, miesiącach oczekiwań życie pozornie wraca do normy. Rodziny wracają do pracy, starają się żyć po staremu. Ale smutek, tęsknota i pustka nie pozwalają zapomnieć. To się nie zmieni, póki nie odnajdą bliskiego. Żywego lub martwego. Dlatego policja apeluje, aby ze zgłoszeniem zaginięcia osoby bliskiej nie czekać. Od razu dzwonić po pomoc. – Nieprawdziwe jest przekonanie, że policja przyjmuje zgłoszenia o zaginięciu po 24 czy 48 godzinach. Takie zgłoszenia zawsze traktujemy priorytetowo i natychmiast przystępujemy do poszukiwań. Pierwsze godziny są bardzo ważne, zwłaszcza jeśli istnieje uzasadnione podejrzenie zagrożenia dla życia lub zdrowia osoby zaginionej – wyjaśnia komisarz Prusak. Centrum Poszukiwań Osób Zaginionych, któremu szefuje, powstało przy KGP rok temu. Ma służyć wsparciem eksperckim i analitycznym w poszukiwaniu osób na terenie całej Polski. Dysponuje zespołem fachowców oraz najnowszym sprzętem poszukiwawczym, jak bezzałogowy dron wielowirnikowiec czy nowoczesne mobilne centrum wsparcia poszukiwań. Chodzi o to, by usprawnić i przyspieszyć procedury poszukiwawcze. SAMODZIELNY BRAT Paulina Kotulska i cała jej rodzina dziś żałuje, że zaginięcia Piotra Kotulskiego z Chmielowa nie zgłosili od razu. Czyli trzy lata temu, kiedy urwał się kontakt z 26-latkiem mieszkającym w Luton. – Nagle przestał się odzywać, choć wcześniej dzwonił do nas kilka razy w tygodniu. Jego telefon też nie odpowiadał, podobnie jak znajomi z Polski, z którymi mieszkał i pracował w Anglii – tłumaczy siostra zaginionego. Jak zeznaje, była zła na brata, że nie pamięta o rodzinie. – Na początku myśleliśmy, że nie dzwoni, bo oszczędza. Potem – że ułożył sobie życie na emigracji, a my nie jesteśmy mu już potrzebni. W międzyczasie urodziła mi się córka, najstarszemu bratu dwójka dzieci. Piotra nie było z nami. Myślałam, że o nas zapomniał – przyznaje z żalem. Zwłaszcza że chłopak na emigracji spędził większość dorosłego życia. Najpierw pracował w Hiszpanii, wrócił na chwilę i znów wyjechał. Choć ma podstawowe wykształcenie budowlane, liznął języka hiszpańskiego, znał angielski. – Z natury jest zamknięty, skryty. I zawsze samodzielny. Nigdy nie prosił o pomoc, ze wszystkim chciał się mierzyć sam – opowiada Paulina. Miesiąc temu nastąpił przełom. Kotulska odebrała pierwszy sygnał o perypetiach brata. – Napisała koleżanka, że Piotra jakiś czas temu wyrzucili z pracy w piekarni, która dostarczała pieczywo do supermarketów. Wtedy wyprowadził się z mieszkania, które razem wynajmowali – tłumaczy Paulina. Potem były kolejne telefony, kolejne e-maile. – Ludzie pisali, że widują go na ulicy. Że chyba jest bezdomny, bo czasem sypia na ławce w parku. Sprawia wrażenie obłąkanego, nie poznaje znajomych, ucieka, kiedy ktoś oferuje mu pomoc. Dokładnie miesiąc temu zgłosiła informację o zaginięciu na policję. Wszczęto postępowanie. Trop Piotra prowadzi do szpitala. Jakiego? Tego policja jeszcze nie wie. – Dziś mi wstyd, że winiłam brata za zerwanie kontaktu, podczas gdy to on potrzebował naszej pomocy – przyznaje Paulina. A z drugiej strony nie umie opisać radości: – Znowu mamy nadzieję, że Piotr będzie z nami. Pomożemy mu, odbudujemy relacje. Wreszcie zrozumiałam, że rodziny, nawet gdy jest daleko, za granicą, zawsze warto szukać. Bo człowiek przecież nie jest igłą w stogu siana. KTOKOLWIEK WIDZIAŁ LUB MA JAKIEKOLWIEK INFOR- MACJE O ZAGINIONYCH, PROSZONY JEST O KONTAKT Z POLICJĄ LUB FUNDACJĄ ITAKA. IMIONA I INICJAŁY NIEKTÓRYCH BOHATERÓW ZOSTAŁY ZMIENIONE. (Artykuł opublikowany w 4/2015 nr tygodnika Wprost) Więcej ciekawych artykułów przeczytasz w najnowszym wydaniu "Wprost", który jest dostępny w formie e-wydania na i w kioskach oraz salonach prasowych na terenie całego kraju. "Wprost" jest dostępny również w wersji do słuchania. Tygodnik "Wprost" można zakupić także za pośrednictwem E-kiosku Oraz na AppleStore i GooglePlay

fala zaginięć w polsce