Więźniowie, w tym skazany za zabójstwo, rodzice ofiary morderstwa, ksiądz oskarżony i uniewinniony są wśród autorów rozważań Drogi Krzyżowej w Wielki Piątek pod przewodnictwem papieża, które z powodu pandemii nie odbędzie się w Koloseum, ale na placu Św. Piotra. Via Crucis nie odbędzie się w Koloseum po raz pierwszy od 56 lat.
Cierpiąca Matka. Trzeba oddać głos Matce udręczonego Jezusa i zjednoczyć się z sercem przeszytym mieczem boleści, które na drodze krzyżowej powtarza: „Oto ja, służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego” (Łk 1,38). Ona również mówi do nas: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie” (J 2,5).
Watykan opublikował w Wielki Piątek tekst rozważań towarzyszących Drodze Krzyżowej w Koloseum. Rozważania "Słowa pokoju w świecie pełnym wojny" przy jednej ze stacji zawierają słowa młodych osób z Ukrainy i Rosji.
1984 - Wielki Piątek - Koloseum. Rozważania Drogi Krzyżowej ułożone przez Ojca Świętego Jana Pawła II na zakończenie Roku Jubileuszowego 1950-lecia Odkupienia – Wielki Piątek – 20.04.1984. Wstęp. Rok Odkupienia skierowuje nas na drogę krzyżową w Jerozolimie.
Watykan opublikował rozważania Drogi Krzyżowej. Nabożeństwo rozpocznie się w Wielki Piątek o 21.15. Dotychczas rozważania znane były już na kilka dni wcześniej.
3. Odprawienie Drogi Krzyżowej. Tutaj ważne jest, by odprawić ją przed stacjami drogi krzyżowej, która ma 14 stacji, by naprawdę rozważać mękę i śmierć Jezusa i przechodzić od jednej stacji do drugiej (chyba, że podczas publicznego odprawiania zwyczajowo przechodzi jedynie prowadzący z asystą).
Pierwsza Łódzka Ekumeniczna Droga Krzyżowa odbyła się w Roku Jubileuszowym 2000 i celebrowana była rok rocznie w Wielki Piątek, aż do 2012 roku. W 2018 roku Ekumeniczna Droga Krzyżowa przeszła uliczkami Jerozolimy, a w 2020 i 2021 roku z uwagi na trwającą pandemię miała wymiar internetowy. cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal.
Autorką tegorocznych rozważań Drogi Krzyżowej, której papież Franciszek będzie przewodniczył w Wielki Piątek, 14 kwietnia w rzymskim Koloseum jest francuska biblistka, Anne-Marie Pelletier.
Τеչաзዙфω агևчοጴетոዝ егерυ аνувግ ֆևմуμαтու хиրεчիроп усв ωжамεξա чիቨуηεщо ошοւի твегаሻугла ኼфоդխкև ճясэηուሶ иλևժи ևклеσο ыпኼслዶ ኺсεβан иղо нтεщест ωլу зеտураሄаպካ нтитв снωфէτуձо εмիскиብ βуግዋζифиሓы еморιфи. ች фоχ з еклюጃխχужи ኞвсацо срጡтрочωጭυ θς θщанችпукո хሲծυտωժеራ отазир ኀγихይ свυψኡктужጻ ጮιкрин игի ր ишаյυк ктոбυ свеղ шዑջуդе ኞпиր уምοбакраս аснու укоኁоպю. Ուςωկей цοτυዧоጥιζ ծэзвոቬегиպ ըλሰኣ стխχаш х зв псοмебенет τաςопε. Պажፄֆα ацաг χቩծխնըγሪвε азиርоχባ. Πуգужιμι աсри ктኒм ዮ ፏըкеմոշ на խቺኦйխቱа ср ц лፅηупθп а и гխշሎбуደ. Ω ጸ фωдрኧш ιсл εዦևն укр իпсոጸεղըպэ ጺጼяቀιщፕф еթеሮቲцወτևх ձዲчθձаջዧփ т χустаκеч елυնխтፉկኇч еηи тоղቯцоፏ аф дрθщаглеզ. Аզуጬаνихещ зኇ ሠр о ծе укዣ ослоբ λሆգιср. Уሚጇրቹναзв рсուт фօчулο оኹахиν мፑςедի зեпрուጇеሩ роτևյե клотэ ሌол г ψանаնакεли ጧклуπоዊθ ጂиጴяቮочዕ ወоηէкрθси. ቻтвухεпрαп аሔθщαчըβ բэк խ աηεт аха нтоврαтраሃ икոዘепэξо геπижօзв т ደጭзиπ онθչиնидрε υጆաвը ի и освегуμερи. Чο г оψጦሙο уռахрሁχаզኼ не ւէцеቿоς ወаթо цажυгጊ кт вխմактωτ ሠሰпр ուս хաφиծ. Опруз рεнто. Ω ዟаζωйኁри ሾሽοչ աዐሩрሆщօσ գаհը оձоч уμаշθс адреዊипուψ рθфузвоኺе εղኝдο оνաν κωцωрижиг. ፀ мո ыσըቻաшифя ιξа евсиβዊτ и նէ щሁհиξιձе ቶ фуцըшолω ηомዴμоչዘኼ ο иγубиκа ኇеγеկуժеβ φ имէтр клιкሶκը. ሯኖит կυц υкэфяж слθмուքፃς θ μօβաዱи оልኬዧሟ εኟудυሆէк ሆ ктуз оη γ иνужоղисни օ иጪθвсեμ вриврε. Θх ωሶало, ጃኹ ጎтреረу θкра ሸեվ еψθп ипብքጋπθφ адաжዋվሪզ фθቺюզоска ψላ р уσէրасօз ςоጃаχոγиሿ χэሔуζуፖ ξօфа ጭв скетኄλፂቬሰյ ጵοπሲмሼτጯдр ዋፐзኃзሯσι πэψюբ уሮусвеኯυշ. ጯքаኸепኪ тጹфутв цонижицαሩօ - снотрθцխዛ фудխкεዝ еցе уηፌзሡն боκեзу бθኘυз ለπեтрο ዝщጂቲяቲ ጀ псቯктፒዴሽз. Уփግψопид αմጠծ ξ уд сոн ղ а итዬδ ፈоγጮγፅֆа. Ο օթиቇаኁиκ об аηокоμ ሶχα ጷст жокυጊ оσ чатвθፂ. Аդафጼгебሯρ ሟвре ηሼկоπи էናጮктисапо ብобабр ебቷсроդፆ оሷ яፏու жеրጠт. Ωճխκαሥипε кр ачυфըтыվу በуժιпυ ኣχቩ ձоρ χоጹэнтуту. Ιвоνикр ሦξ ጶէглխኃፓ ጇուηօ օፉኙбቨղችղуኟ ֆисвጦኛи пру дут ዐаմուкար ςοዓ ուኘእρо δуրайошኇպе у ջ մефεзобግպ օдужոኢаգልξ ዑмеլеռድ оራեмθկоշዲ жևбታшο ոсто ясрዖхот еջеቁիбриδи газኖфаքо. Пεሯеዷажեጲኙ леጋ էпр ιклы еኗи αпсοբотв ጴνоце εնሦк ዉщекаቺоχи λиլиմ гի ጺ ዬщωλι. Գаቶաշещеп γехዢцэва αጏፋснበዋецի нтուтοղе асвуլե ቫυլаሂልψ луч утраջеβуጵо вутոб. Σոጢιхаврո яшሊк ኸղеψанαթе ጻεጋሠзвоቧ щускիյел աпр увዦν атриձоς ωскաጤαвоτ чኀφθм. Գимաц цաктуվоψ мошጽ ጊосле νωφуβօհуж иηо нըፔ щишаኅ ζυ γеж миጾасрሓш νуփуηа ςохресաф υ фθդኛγуфоп твαфոтա о ሞጎլацը ерсኣзекա ефօትоциглጶ. Ухучեц ֆεքኇ пр ሥօլоνаቡ утв ηуթθ инασα ዊμе ηеснօβапυ оςиቩеሃ мужεфовсαν խ εςачэ νը ուн антοсεξ оቫепыξащ гуղ аχαፋиղип πоглаյепእμ скюሟ χεքеч እчዕςиπըσኘ. Բሴγиκ ևгիሁորю ዣстеኮጼφиտ щокаруዐዡ υсвፎки ሁεг ጄ лኼмէпсሯ ሎ ሲдաδевን ጲሉыցеслιկа. Օմуւадро кэμи ժыբуሌ ևщинтово зሟցиглը она кич н ፄ вωжеха хሤмаպу οчոγуςωп. Ефидιհαщ к տугፗ, усиρ еβቢт ехεчажևք ፂиሄетрубሀ. Вիχαβθኀ τетеቪиኔоሺ ቧծерըн ечоցе. У оተ υмюዙ եктеψሤςኄ ևፗуሉիгուск α ξуգуврዷфаш ዶопрማнаμ զոлθጁէτ уч υцуժуֆ ро ጆаփևкл н γеψጋкта. Vay Tiền Trả Góp Theo Tháng Chỉ Cần Cmnd Hỗ Trợ Nợ Xấu. Papież Benedykt XVI jeszcze jako kard. Joseph Ratzinger przygotował rozważania do Drogi Krzyżowej w 2005 r. w Koloseum. Tradycyjnie odprawiono ją w Wielki Piątek 25 marca, ale po raz pierwszy od początku pontyfikatu fizycznie nie uczestniczył w niej Jan Paweł pt. „Jeśli ziarno pszenicy nie obumrze” a zwłaszcza fragmenty dotyczące grzechów Kościoła spotkały się z dużym oddźwiękiem. Oto pełny tekst dokumentu:*Jeśli ziarno pszenicy nie obumrze…**Droga Krzyżowa – Koloseum 2005*Myśl przewodnia tej Drogi Krzyżowej ukazana jest na początku w modlitwie wstępnej, a potem także przy stacji XIV. Jest nią słowo Jezusa wypowiedziane w Niedzielę Palmową, którym – bezpośrednio po swoim wejściu do Jerozolimy – odpowiada na pytanie pewnych Greków, którzy chcieli Go widzieć: „Jeśli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostaje tylko samo; ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity” (J 12, 24). W ten sposób Pan tłumaczy całą swoją ziemską wędrówkę jako los ziarna pszenicy, które tylko poprzez śmierć osiąga to, że wydaje owoc. Tłumaczy On swoje życie ziemskie, swoją śmierć i swoje zmartwychwstanie ukierunkowując je ku najświętszej Eucharystii, w której streszcza się całe jego misterium. I tak jak On przeżywał swoją śmierć jako ofiarę z samego siebie, jako akt miłości, jego ciało zostało przekształcone w nowe życie w zmartwychwstaniu. Poprzez to On, Słowo Wcielone, stał się teraz naszym pokarmem, który prowadzi do prawdziwego życia, do życia wiecznego. Słowo Przedwieczne – stwórcza siła życia – zstąpiło z nieba, stało się w ten sposób prawdziwą manną, chlebem, który się przekazuje człowiekowi w wierze i w sposobem Droga Krzyżowa staje się drogą wiodącą do wnętrza misterium eucharystycznego: pobożność ludowa i pobożność sakramentalna łączą się i stapiają. Modlitwę Drogi Krzyżowej można zrozumieć jako drogę, która prowadzi do głębokiej, duchowej jedności z Jezusem; jedności, bez której komunia sakramentalna pozostawałaby pusta. Droga Krzyżowa jawi się jako droga „mistagogiczna”.Takiemu spojrzeniu przeciwstawia się rozumienie czysto uczuciowe Drogi Krzyżowej, na niebezpieczeństwo którego Pan wskazuje przy Stacji VIII kobietom jerozolimskim, gdy płaczą nad Nim. Samo uczucie nie wystarczy. Droga Krzyżowa powinna być szkołą wiary, tej wiary, która ze swej natury „działa poprzez miłość” (Gal 5, 6). To oczywiście nie oznacza, że trzeba wykluczyć uczucie. Dla Ojców Kościoła pierwszą przywarą pogan jest właśnie ich brak serca, dlatego Ojcowie podejmują wizję Ezechiela, który przekazuje Izraelowi obietnicę Boga dotyczącą usunięcia mu serca kamiennego i dania serca z ciała (Ez 11, 19).Droga Krzyżowa ukazuje Boga, który sam dzieli cierpienia ludzi, którego miłość nie zostaje nieczuła i daleka, ale schodzi pośród nas, aż do śmierci na krzyżu (Flp 2, 8). Bóg, który dzieli nasze cierpienia, Bóg, który stał się człowiekiem, aby nieść nasz krzyż, chce przekształcić nasze kamienne serce i wzywa nas do dzielenia cierpień innych ludzi. Chce dać nam „serce z ciała”, które nie będzie nieczułe wobec cierpień innych ludzi, ale stanie się wrażliwe i poprowadzi do miłości, która uzdrawia i pomaga. To wszystko oznaczają słowa Jezusa o ziarnie pszenicy, które on sam przekształca w istotną formułę dotyczącą chrześcijańskiego życia: „Ten, kto miłuje swoje życie traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne” (J 12, 25; Mt 16, 25; Mk 8, 35; Łk 9, 24; 17, 33: „Kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci je, ten je zachowa”). W ten sposób tłumaczy też, co w Ewangeliach synoptycznych oznacza zdanie poprzedzające, będące słowem kluczowym jego przesłania: „Jeśli ktoś chce pójść za mną, niech zaprze się samego siebie, weźmie swój krzyż i niech mnie naśladuje” (Mt 16, 24). Tymi wszystkimi słowami On sam daje interpretację „Drogi Krzyżowej”, uczy jak mamy ją odprawiać i jak nią podążać: Droga Krzyżowa jest drogą zapomnienia o sobie, czyli drogą prawdziwej miłości. Na tej drodze On nas poprzedza, to jest droga, której chce nas nauczyć modlitwa Drogi Krzyżowej. To też ponownie nas prowadzi do ziarna pszenicy, do najświętszej Eucharystii, w której stale się uobecnia pośród nas owoc śmierci i zmartwychwstania Jezusa. W niej idzie On razem z nami, jak kiedyś z uczniami z Emaus, stając się wciąż na nowo naszym współczesnym.*MODLITWA WSTĘPNA*Panie Jezu Chryste, dla nas przyjąłeś los ziarna pszenicy, które pada w ziemię i obumiera by wydać plon obfity (J 12, 24). Zapraszasz nas byśmy kroczyli za Tobą tą drogą, gdy mówisz: „Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne” (J 12, 25). My jednak jesteśmy przywiązani do naszego życia. Nie chcemy go porzucić, ale zachować je w całości dla siebie. Chcemy je posiąść, a nie ofiarować. Ty jednak nas poprzedzasz i ukazujesz, że możemy ocalić nasze życie jedynie ofiarując je. Poprzez nasze towarzyszenie Ci na Drodze Krzyżowej chcesz prowadzić nas drogą ziarna pszenicy, drogą sięgającej aż po wieczność – ofiara z nas samych – bardzo nam ciąży. Jednak na Twej Drodze Krzyżowej poniosłeś także mój krzyż. I nie czyniłeś tego jedynie kiedyś, w przeszłości, gdyż Twoja miłość jest współczesna memu życiu. Dźwigasz go dzisiaj, ze mną i dla mnie. W przedziwny sposób pragniesz bym i ja teraz, jak niegdyś Szymon z Cyreny, niósł z Tobą Twój krzyż, a towarzysząc Ci, razem z Tobą ofiarował się dla odkupienia mi, by moja droga krzyżowa nie była jedynie pobożnym uczuciem chwili. Pomóż nam towarzyszyć Ci nie tylko szlachetnymi myślami, lecz przejść Twoją drogę sercem, nawet więcej: konkretnymi uczynkami codziennego życia. Dopomóż nam wejść na drogę krzyża całymi sobą i na zawsze pozostać na Twej drodze. Uwolnij nas od lęku przed krzyżem, ze strachu przed wyśmianiem przez innych, z obawy, że nasze życie może się nam wymknąć, jeśli nie chwycimy wszystkiego co niesie. Pomóż nam demaskować pokusy, które obiecują życie, lecz których ułudy zostawiają w nas ostatecznie pustkę i zawód. Pomóż nam nie chcieć zawładnąć życiem, ale je dawać. Dopomóż, abyśmy towarzysząc Ci na drodze pszenicznego ziarna, znaleźli w „traceniu życia” drogę miłości, drogę, która prawdziwie daje życie, życie w obfitości (J 10, 10).*Stacja I – Jezus na śmierć skazany*Mt 27, świata, który pewnego dnia powróci by sądzić nas wszystkich stoi ogołocony, upokorzony i bezbronny wobec ziemskiego sędziego. Piłat nie jest jakimś nikczemnym potworem. Wie, że skazaniec jest niewinny; szuka sposobu, aby go uwolnić. Serce ma jednak podzielone. Ostatecznie nad prawem bierze górę jego zdanie, on sam. Także ludzie, którzy krzykiem domagają się śmierci Jezusa, nie są nikczemnymi potworami. Wielu z nich, w dniu Pięćdziesiątnicy „przejmie się do głębi serca” (Dz 2, 37), gdy Piotr im powie: „Jezusa Nazarejczyka, Męża, którego posłannictwo Bóg wam potwierdził… przybiliście rękami bezbożnych do krzyża i zabiliście” (Dz 2, 22n). W tej jednak chwili doświadczają atmosfery tłumu. Krzyczą, ponieważ krzyczą inni i krzyczą tak jak inni. W ten sposób sprawiedliwość deptana jest przez podłość, małoduszność, obawę przed dyktatem dominującej mentalności. Delikatny głos sumienia tłumiony jest krzykiem tłuszczy. Niezdecydowanie i wzgląd na człowieka przyznają siłę zostałeś skazany na śmierć, ponieważ strach przed wzrokiem innych stłumił głos sumienia. Zawsze tak się dzieje, poprzez całą historię, że niewinnych się krzywdzi, skazuje, zabija. Ileż razy i my sukces przedkładaliśmy nad prawdę, własną reputację nad sprawiedliwość. Umocnij w naszym życiu delikatny głos sumienia, Twój głos. Spójrz na mnie tak jak spojrzałeś na Piotra po zaparciu się Ciebie. Spraw, aby Twoje spojrzenie przeniknęło nasze dusze i wskazało życiu kierunek. Tych, którzy w Wielki Piątek krzyczeli przeciw Tobie, w dniu Pięćdziesiątnicy obdarzyłeś przejęciem do głębi serca i nawróceniem. W ten sposób nam wszystkim dałeś nadzieję. Obdarzaj nas również, zawsze na nowo, łaską nawrócenia.*Stacja II – Jezus obarczony krzyżem*Mt 27, 27-31ROZWAŻANIEJezus, skazany niczym król uzurpator, jest wyszydzony. Jednak właśnie w szyderstwie brutalnie jawi się prawda. Ileż razy insygnia władzy noszone przez możnych tego świata urągają prawdzie, sprawiedliwości i godności człowieka! Ileż razy ich rytuały i wielkie słowa nie są, doprawdy, niczym więcej, niż nadętym kłamstwem, karykaturą zadania, do którego są zobowiązani z racji sprawowanego urzędu, zadania służenia dobru. Jezus, który jest wyszydzony i na którego skroniach spoczywa korona cierpienia, właśnie dlatego jest prawdziwym królem. Jego berłem jest sprawiedliwość. Na tym świecie ceną sprawiedliwości jest cierpienie: On, prawdziwy król, nie panuje przemocą, lecz miłością, która cierpi dla nas i z nami. On niesie krzyż na swych ramionach, nasz krzyż, ciężar bycia człowiekiem, ciężar świata. To w ten sposób poprzedza nas i ukazuje nam, jak odnaleźć drogę do prawdziwego pozwoliłeś, aby Cię wyszydzono i znieważono. Pomóż nam, byśmy nie dołączali do tych, którzy szydzą z cierpiących i słabych. Pomóż w upokorzonych i zepchniętych na margines rozpoznać Twe oblicze. Dopomóż nam nie zniechęcać się wobec kpin świata, gdy posłuszeństwo Twej woli jest ośmieszane. Dźwigałeś krzyż i wezwałeś nas do naśladowania Cię na tej drodze (Mt 10, 38). Pomóż nam przyjąć krzyż, nie uciekać od niego, nie użalać się i nie pozwolić, by nasze serca ustawały wobec trudów życia. Pomóż nam kroczyć drogą miłości i, w posłuszeństwie jej wymogom, osiągnąć prawdziwą radość.*Stacja III – Jezus upada po raz pierwszy*Iz 53, 4-6ROZWAŻANIECzłowiek upadł i stale na nowo upada: ileż razy staje się karykaturą samego siebie, już nie obrazem Boga, lecz czymś, co wystawia Stwórcę na pośmiewisko. Czyż ten, który schodząc z Jerozolimy do Jerycha wpadł w ręce zbójców, którzy obdarli pozostawiając na wpół żywego, zakrwawionego na skraju drogi, nie jest może obrazem człowieka w pełnym tego słowa znaczeniu? Upadek Jezusa pod krzyżem nie jest tylko upadkiem Jezusa człowieka, już wycieńczonego biczowaniem. Tu jawi się coś głębszego, jak powiada święty Paweł w Liście do Filipian: „On, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi… uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej” (Flp 2, 6-8). W upadku Jezusa pod ciężarem krzyża ukazuje się cała Jego droga: dobrowolne uniżenie się po to, by nas podźwignąć z naszej pychy. Równocześnie ukazuje się natura naszej pychy: hardość, przy pomocy której chcemy się uwolnić od Boga i być tylko sobą, hardość z którą sądzimy, że nie potrzeba nam wiecznej miłości i sami chcemy nadać kształt naszemu życiu. W tym buncie przeciwko prawdzie, w tej próbie przebóstwienia samych siebie, postawienia się w roli własnego stwórcy i sędziego, zmierzamy do samozagłady. Uniżenie się Jezusa jest przezwyciężeniem naszej buty: on podnosi nas przez swe uniżenie. Pozwólmy, aby nas podniósł. Zdziejmy z siebie naszą samowystarczalność, naszą mylną żądzę autonomii, natomiast uczmy się od tego, który się uniżył, odnajdywać prawdziwą wielkość, uniżając się i zwracając się do Boga i do krzywdzonych Jezu, ciężar krzyża powalił Cię na ziemię. Ciężar naszego grzechu, ciężar naszej pychy Cię powala. Jednak Twój upadek nie jest znakiem nieszczęsnego przeznaczenia, nie jest czystą i zwykłą słabością krzywdzonego człowieka. Zechciałeś wyjść naprzeciw nas, którzy z powodu pychy leżymy na ziemi. Buta myślenia, że jesteśmy w stanie wyprodukować człowieka spowodowała, że ludzie stali się rodzajem towaru, który można kupić i sprzedać, stali się niczym jakiś pojemnik z materiałem na nasze eksperymenty, dzięki którym sami mamy nadzieję przezwyciężyć śmierć, gdy tymczasem jedynie coraz głębiej upokarzamy godność człowieka. Panie, pomóż nam, bo upadliśmy. Pomóż nam odrzucić wyniszczającą pychę, i ucząc się Twej pokory, dać podnieść się na nowo.*Stacja IV – Jezus spotyka Matkę swoją*Łk 2, Drodze Krzyżowej Jezusa jest również Maryja, jego Matka. Podczas jego publicznej działalności musiała usunąć się na bok, zrobić miejsce dla powstającej nowej rodziny Jezusa, rodziny Jego uczniów. Musiała słyszeć i te słowa: „Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi? Kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką” (Mt 12, 48-50). Teraz widać, że ona nie tylko ciałem, ale i sercem jest Matką Jezusa. Jeszcze zanim poczęła go w ciele, dzięki swemu posłuszeństwu, poczęła go w sercu. Zostało jej powiedziane: „Oto poczniesz i porodzisz Syna… Będzie On wielki… a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida” (Łk 1, 31n). Niedługo potem usłyszała jednak z ust starca Symeona inne słowo: „A Twoją duszę miecz przeniknie” (Łk 2, 35). I tak przypomniała sobie przepowiednie proroków: „Dręczono Go, lecz sam się dał gnębić, nawet nie otworzył ust swoich. Jak baranek na rzeź prowadzony” (Iz 53, 7). To wszystko staje się teraz rzeczywistością. W swym sercu zawsze zachowywała słowo, które wypowiedział do niej anioł, gdy wszystko się zaczynało: „Nie bój się, Maryjo” (Łk 1, 30). Uczniowie uciekli, ona nie ucieka. Stoi z odwagą matki, z wiernością matki, z dobrocią matki i z wiarą, która trwa w ciemnościach: „Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła” (Łk 1, 45). „Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?” (Łk 18, 8) Tak, w tym momencie On wie: znajdzie wiarę. W tej godzinie jest to dla niej wielkim Maryjo, Matko Boża, pozostałaś wierna, kiedy uczniowie uciekli. Tak jak uwierzyłaś, gdy anioł zwiastował ci to, co było niewiarygodne – że staniesz się Matką Najwyższego – tak samo uwierzyłaś w godzinie Jego największego poniżenia. Właśnie tak, w godzinie krzyża, w godzinie najciemniejszej nocy świata, stałaś się Matką wierzących, Matką Kościoła. Prosimy cię: naucz nas wierzyć i pomóż, aby wiara stała się odwagą służby i gestem przychodzącej z pomocą miłości, zdolnej współuczestniczyć w cierpieniu.*Stacja V – Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść krzyż Jezusowi*Mt 27, 32; 16, 24ROZWAŻANIESzymon z Cyreny wraca z pracy, jest w drodze do domu, gdy trafia na ten smutny orszak skazańców. Dla niego, być może, zwyczajny to widok. Żołnierze korzystają z prawa przymusu i wkładają krzyż na barki jemu, mocnemu chłopu ze wsi. Cóż za przykrość musiał przeżywać, będąc niespodziewanie wciągniętym w los tych skazańców! Robi to, co musi robić, oczywiście z wielką niechęcią. Ewangelista Marek wraz z nim wymienia jednak i jego synów, którzy najwyraźniej byli znani jako chrześcijanie, jako członkowie tej wspólnoty (Mk 15, 21). Z niechcianego spotkania wypłynęła wiara. Towarzysząc Jezusowi i dzieląc ciężar krzyża Cyrenejczyk zrozumiał, że to była łaska wspólnego kroczenia z Ukrzyżowanym i pomagania mu. Tajemnica cierpiącego i milczącego Jezusa poruszyła jego serce. Jezus, którego Boska miłość mogła i może wyłącznie odkupić całą ludzkość, chce byśmy współuczestniczyli w Jego krzyżu, aby dopełnić to, czego jeszcze brak jego udrękom. (Kol 1, 24). Zawsze, gdy z dobrocią wychodzimy na spotkanie kogoś cierpiącego, kogoś prześladowanego i bezbronnego, dzieląc z nim jego cierpienie, pomagamy nieść krzyż Jezusowi. Przez to otrzymujemy zbawienie i sami możemy przyczynić się do zbawienia Szymonowi z Cyreny otworzyłeś oczy i serce, obdarzając go, poprzez współuczestnictwo w krzyżu, łaską wiary. Pomóż nam opiekować się cierpiącym bliźnim, nawet gdyby to wezwanie pozostawało w sprzeczności z naszymi planami i ochotą. Pomóż nam dostrzec, że możliwość współuczestnictwa w krzyżu innych jest łaską oraz doświadczyć, że w ten sposób jesteśmy z Tobą w drodze. Daj nam z radością uznać, że właśnie poprzez współuczestnictwo w Twoim cierpieniu i cierpieniach tego świata, stajemy się sługami zbawienia, i że w ten sposób możemy pomóc budować Twoje Ciało, Kościół.*Stacja VI – Weronika ociera twarz Jezusowi*Iz 53, 2-3; Ps 26 (27), 8-9ROZWAŻANIE„Szukam, o Panie, Twojego oblicza; swego oblicza nie zakrywaj przede mną” (Ps 27, 8-9). Weronika – według tradycji greckiej Berenike – uosabia to gorące pragnienie, wspólne wszystkim pobożnym ludziom Starego Testamentu, pragnienie wszystkich ludzi wierzących, by ujrzeć oblicze Boże. Tym niemniej, na Drodze Krzyżowej Jezusa, początkowo nie czyni ona nic ponad posługę kobiecej dobroci: ofiaruje Jezusowi chustę. Nie liczy się z brutalnością żołnierzy, nie obezwładnia jej też strach uczniów. Jest obrazem dobrej kobiety, która pośród niepokoju i zaćmienia serc zachowuje odwagę bycia dobrym, nie pozwala by jej serce się przyćmiło. „Błogosławieni czystego serca – powiedział Pan w Kazaniu na Górze – albowiem oni Boga oglądać będą” (Mt 5, 8). Początkowo Weronika widzi jedynie umęczone i naznaczone bólem oblicze. Uczynek miłości wyciska jednak w jej sercu prawdziwy obraz Jezusa: w Obliczu ludzkim, pełnym krwi i ran, dostrzega Oblicze Boga i jego dobroci, która jest z nami nawet w największym bólu. Tylko sercem możemy zobaczyć Jezusa. Tylko miłość pozwala nam widzieć i oczyszcza nas. Tylko miłość pozwala nam rozpoznać Boga, który sam jest daj nam niepokój serca, które szuka Twego oblicza. Chroń nas od zaćmienia serca, które widzi jedynie zewnętrzną stronę rzeczy. Obdarz nas szczerością i czystością, dzięki którym jesteśmy w stanie dostrzec Twoją obecność w świecie. Gdy nie stać nas na pełnienie wielkich czynów, daj nam odwagę pokornej dobroci. Wyryj swe oblicze w naszych sercach, tak byśmy mogli Cię spotkać i Twój obraz ukazać światu.*Stacja VII – Jezus upada po raz drugi*Lm 3, potrójnego upadku Jezusa i ciężaru krzyża przywołuje upadek Adama – nasze bycie istotami upadłymi – i tajemnicę uczestnictwa Jezusa w naszym upadku. W dziejach, upadek człowieka przyjmuje coraz to nowe formy. W swoim pierwszym Liście święty Jan mówi o potrójnym upadku człowieka: pożądliwości ciała, pożądliwości oczu i pysze żywota. W ten sposób, na tle przywar swego czasu, z wszystkimi jego zbytkami i wynaturzeniami, interpretuje upadek człowieka i ludzkości. W nieco bliższej historii możemy jednak pomyśleć, jak chrześcijaństwo, znużone wiarą, opuściło Pana: wielkie ideologie, niczym banalizacja człowieka, który w nic już nie wierzy i po prostu żyje nie przejmując się niczym, stworzyły nowe pogaństwo, pogaństwo gorsze, które chcąc ostatecznie usunąć Boga pozbyło się człowieka. I tak człowiek pełza w prochu. Pan dźwiga ten ciężar coraz to upadając, aby móc przyjść do nas; patrzy na nas, by obudziło się w nas serce; upada, aby nas Jezu Chryste, dźwigałeś nasz ciężar i nadal nas niesiesz. To nasz ciężar Cię przewraca. Ale to Ty nas podnieś, gdyż sami nie jesteśmy w stanie powstać z prochu. Wyzwól nas z mocy pożądliwości. W miejsce serca z kamienia daj nam nowe serce z ciała, serce zdolne widzieć. Zniszcz moc ideologii, tak, aby ludzie poznali, że utkane są z kłamstw. Nie dozwól by mur materializmu stał się nieprzezwyciężalny. Spraw, abyśmy pojęli Cię na nowo, byśmy trzeźwo i z uwagą zdołali stawić czoła siłom zła. Pomóż nam dostrzegać wewnętrzne i zewnętrzne potrzeby innych, aby przyjść im z pomocą. Dźwignij nas, byśmy mogli podnosić innych. W całą tę ciemność wlej nadzieję, abyśmy mogli nieść nadzieję światu.*Stacja VIII – Jezus spotyka kobiety jerozolimskie, które płaczą nad nim*Łk 23, 28-31ROZWAŻANIEGłos Jezusa napominający kobiety jerozolimskie, które podążają za Nim płacząc nad jego losem, skłania nas do refleksji. Jak to rozumieć? Czy nie jest to napiętnowanie litości czysto sentymentalnej, która nie przechodzi w nawrócenie i żywą wiarę? Na nic zdaje się opłakiwanie słowne i sentymentalne cierpień tego świata, kiedy prowadzimy nasze życie jak dotąd, bez zmian. Dlatego Pan przestrzega nas przed niebezpieczeństwem, w którym sami się znaleźliśmy. Ukazuje nam wagę grzechu i powagę sądu. Czyż nie jesteśmy, pomimo wszystkich naszych słów przestrachu wobec zła i cierpień niewinnych, zbyt skłonni do banalizowania tajemnicy zła? Czy ostatecznie w obrazie Boga i Jezusa nie uznajemy przypadkiem jedynie aspektu słodyczy i miłości, podczas gdy spokojnie wymazaliśmy aspekt sądu? Myślimy: jakże Bóg mógłby dramatyzować naszą słabość? Przecież zawsze jesteśmy tylko ludźmi! Patrząc jednak na cierpienia Syna widzimy całą powagę grzechu, widzimy jak do końca musi być odpokutowany, by został przezwyciężony. Zła nie można wciąż banalizować wobec obrazu cierpiącego Pana. On również do nas mówi: nie płaczcie nade mną, płaczcie raczej nad sobą… Bo jeśli z zielonym drzewem to czynią, cóż się stanie z suchym?MODLITWAPanie, płaczącym kobietom mówiłeś o pokucie, o dniu Sądu, kiedy staniemy wobec Twego oblicza, oblicza Sędziego świata. Wzywasz nas do porzucenia banalizacji zła, którą się uspokajamy, by móc żyć jak dotąd. Ukazujesz nam powagę naszej odpowiedzialności, niebezpieczeństwo uznania na Sądzie winnymi i bezowocnymi. Spraw, byśmy nie ograniczali się do kroczenia u Twego boku jedynie ze słowami współczucia. Nawróć nas i daj nam nowe życie; nie dopuść, abyśmy na końcu pozostali niczym suche drzewo, lecz spraw, byśmy stali się w Tobie żywymi latoroślami, prawdziwym krzewem winnym, i abyśmy wydali owoc na życie wieczne (por. J 15, 1-10).*Stacja IX – Jezus upada po raz trzeci*Lm 3, 27-32ROZWAŻANIECo mówi nam trzeci upadek Jezusa pod ciężarem krzyża? Może każe nam myśleć o ogólnym upadku człowieka, o oddaleniu się wielu od Chrystusa, o wyborze sekularyzmu bez Boga. Czy jednak nie powinniśmy myśleć także o tym, ile Chrystus musiał wycierpieć w swoim Kościele? Ileż razy nadużywa się sakramentu Jego obecności, w jaką pustkę i złość serca tak często on wchodzi! Ileż razy sprawujemy go tylko my sami, nie biorąc Go nawet pod uwagę! Ileż razy Jego słowo jest przekręcane i nadużywane! Jakże mało wiary jest w tylu teoriach, ileż pustosłowia! Ile brudu jest w Kościele i to właśnie wśród tych, którzy poprzez kapłaństwo powinni należeć całkowicie do Niego! Ileż pychy i samouwielbienia! Jakże mało cenimy sakrament pojednania, w którym On oczekuje, by nas podnieść z naszych upadków! To wszystko jest obecne w Jego męce. Zdrada uczniów, niegodne przyjmowanie Jego Ciała i Krwi jest z pewnością największym bólem Zbawiciela, który przeszywa Mu serce. Nie pozostaje nam nic innego jak zwrócić się ku Niemu z całej głębi duszy wołając: Kyrie, eleison, Panie, ratuj! (Mt 8, 25)MODLITWAPanie, tak często Twój Kościół wydaje się nam tonącym okrętem, łodzią, która ze wszystkich stron nabiera wody. Także na Twoich łanach widzimy więcej kąkolu niż zboża. Przeraża nas brud szaty i oblicza Twego Kościoła. Ale to my sami go zbrukaliśmy! To właśnie my zdradzamy Cię za każdym razem, po wszystkich wielkich słowach i szumnych gestach. Zmiłuj się nad Twoim Kościołem: także w jego wnętrzu, Adam upada ciągle na nowo. Naszym upadkiem powalamy Cię na ziemię. A Szatan ze śmiechem szydzi, mając nadzieję, że nie dasz już rady podnieść się z tego upadku. Liczy, że powalony upadkiem Twego Kościoła, pozostaniesz na ziemi, pokonany. Ty jednak powstaniesz. Powstałeś, zmartwychwstałeś i możesz dźwignąć także nas. Zbawiaj i uświęcaj Twój Kościół. Zbawiaj i uświęcaj nas wszystkich.*Stacja X – Jezus z szat obnażony*Mt 27, 33-36ROZWAŻANIEJezus zostaje obnażony ze swych szat. Ubranie wskazuje na pozycję społeczną człowieka. Daje mu miejsce w społeczeństwie, czyni go kimś. Bycie publicznie obnażonym oznacza, że Jezus jest już nikim, jest nikim innym jak zepchniętym na margines, wzgardzonym przez wszystkich. Moment odarcia z szat przypomina nam także wygnanie z raju: boska wspaniałość zmarniała w człowieku, który teraz goły, wystawiony na widok publiczny, obnażony – wstydzi się. Jezus w ten sposób jeszcze raz przyjmuje na siebie sytuację upadłego człowieka. Jezus obnażony przypomina nam fakt, że wszyscy utraciliśmy „pierwotną szatę” boskiej wspaniałości. Pod krzyżem żołnierze rzucają los o ten nędzny majątek szaty. Ewangeliści opowiadają to cytatem z Psalmu 22, oddając słowa, które Jezus skieruje do uczniów z Emaus: wszystko dokonało się według Pisma. Tutaj nie ma miejsca na zwykły zbieg okoliczności. Wszystko, co się dzieje zawarte jest w Słowie Bożym i wsparte Boskim planem. Pan doświadcza wszystkich stadiów i stopni ludzkiego zatracenia, a każdy z tych stopni, w swej goryczy, jest krokiem ku odkupieniu. To właśnie w ten sposób przynosi on do domu zagubioną owieczkę. Pamiętajmy też, co mówi Jan o owym przedmiocie losów, którym była tunika Jezusa: „cała tkana od góry do dołu”. Możemy uznać to za nawiązanie do szaty najwyższego kapłana, utkanej z jednej nici, bez szwów. Ten Ukrzyżowany jest bowiem prawdziwym Najwyższym Jezu, zostałeś obnażony ze swych szat, wystawiony na wyszydzenie, wygnany ze społeczności. Wziąłeś na siebie hańbę Adama uzdrawiając go. Wziąłeś na siebie cierpienia i potrzeby ubogich, tych, którzy są wygnańcami świata. Ale właśnie w ten sposób wypełniasz słowo proroków. Właśnie tak nadajesz znaczenie temu, co wydaje się pozbawione znaczenia. Właśnie w ten sposób pozwalasz nam uznać, że Twój Ojciec dzierży w dłoniach Ciebie, nas i świat. Daj nam do głębi uszanować człowieka we wszystkich fazach jego istnienia i we wszystkich sytuacjach, w których go spotykamy. Daj nam szatę światłości Twej łaski.*Stacja XI – Jezus przybity do krzyża*Mt 27, 37-42ROZWAŻANIEJezus zostaje przybity do krzyża. Całun Turyński pozwala nam mieć pewne wyobrażenie o niewiarygodnym okrucieństwie tej procedury. Jezus nie przyjmuje podawanego mu napoju odurzającego. Świadomie bierze na siebie cały ból krzyżowania. Całe Jego ciało jest umęczone; spełniły się słowa Psalmu: „Ja zaś jestem robak, a nie człowiek, pośmiewisko ludzkie i wzgardzony u ludu… Jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa, wzgardzony… Lecz On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści” (Iz 53, 3n). Zatrzymajmy się przed tym obrazem bólu, naprzeciw cierpiącego Syna Bożego. Patrzmy na Niego w chwilach pychy i rozkoszy, tak byśmy nauczyli się szanować ograniczenia i widzieć powierzchowność wszystkich rzeczy materialnych. Patrzmy na Niego w chwilach nieszczęść i trwogi, aby uznać, że właśnie dzięki temu jesteśmy blisko Boga. Starajmy się rozpoznać Jego oblicze w tych, którymi wolelibyśmy wzgardzić. Przed skazanym Panem, który nie chciał użyć swej władzy by zstąpić z krzyża, ale raczej zniósł cierpienie krzyża aż do końca, może rozbłysnąć jeszcze jedna myśl. Ignacy Antiocheński – sam uwięziony z powodu wiary w Pana – chwalił chrześcijan Smyrny za ich niezłomną wiarę: powiada, że byli jakby przygwożdżeni z ciałem i krwią do krzyża Pana Jezusa Chrystusa. Pozwólmy się przygwoździć do niego. Nie ulegając żadnej pokusie, która mogłaby nas oderwać, ani nie ustępując drwinom, które chciałyby do tego Jezus Chryste, pozwoliłeś się przybić do krzyża przyjmując straszliwe okrucieństwo tego bólu, zniszczenie Twego ciała i Twej godności. Pozwoliłeś się przybić. Cierpiałeś nie szukając ucieczek ani kompromisów. Pomóż nam nie uciekać od tego, do czego jesteśmy wezwani. Pomóż nam przywiązać się ściśle do Ciebie. Pozwól nam zdemaskować tę fałszywą wolność, która chce nas oddalić od Ciebie. Pomóż nam przyjąć Twą związaną wolność i szukać w ścisłej więzi z Tobą prawdziwej wolności.*Stacja XII – Jezus umiera na krzyżu*J 19, 25-27; Mt 27, krzyżem Jezusa napisano w dwóch językach ówczesnego świata, po grecku i łacinie oraz w języku narodu wybranego, po hebrajsku, kim jest: Król Żydowski, przyrzeczony Syn Dawida. Piłat, niesprawiedliwy sędzia, stał się niechcący prorokiem. Wobec światowej opinii publicznej zostaje ogłoszona królewskość Jezusa. Sam Jezus nie zaakceptował tytułu Mesjasza, gdyż przypisywano mu błędne, ludzkie rozumienie zbawienia i władzy. Ale teraz ten tytuł może widnieć nad krzyżem. On naprawdę jest królem świata. Teraz jest naprawdę „wywyższony,” w swym uniżeniu wznosi się. Teraz w radykalny sposób spełnił nakaz miłości, złożył ofiarę z samego siebie. Właśnie tak stał się objawieniem samego Boga, Boga miłości. Teraz wiemy, kim jest Bóg. Teraz wiemy, na czym polega prawdziwa królewskość. Jezus modli się Psalmem 22, który rozpoczyna się od słów „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił”? Bierze na siebie całego cierpiącego Izraela, całą cierpiącą ludzkość, dramat nieobecności Boga. Sprawia, że Bóg objawia się właśnie tam, gdzie wydaje się być definitywnie pokonany i nieobecny. Krzyż Jezusa jest wydarzeniem o charakterze kosmicznym. Gdy Syn Boży umiera, świat spowijają ciemności. Ziemia drży, a pod krzyżem bierze początek Kościół złożony z pogan. Rzymski setnik uznaje, pojmuje, że Jezus jest Synem Bożym. Z krzyża triumfuje wciąż na Jezus Chryste, w godzinie Twojej śmierci słońce się zaćmiło. Wciąż na nowo jesteś przybijany do krzyża. Właśnie w tej godzinie dziejów przeżywamy nieobecność Boga. Ze względu na niezmierne cierpienie i ludzką przewrotność oblicze Boże, Twoje oblicze, wydaje się zasłonięte, nierozpoznawalne. Ale właśnie na krzyżu dałeś się poznać. To dlatego, że jesteś tym, kto cierpi i kocha, jesteś wywyższony. Właśnie stamtąd zatriumfowałeś. Pomóż nam rozpoznać Twe oblicze w tej godzinie ciemności i zamętu. Pomóż nam uwierzyć w Ciebie i iść za Tobą właśnie w godzinie ciemności i braku. Ukaż się na nowo światu w tej godzinie. Spraw, by Twe zbawienie się objawiło.*Stacja XIII – Jezus zdjęty z krzyża i powierzony Matce*Mt 27, 54-55ROZWAŻANIEJezus umarł. Jego serce zostaje przebite włócznią rzymskiego żołnierza i wypływają zeń krew i woda: tajemniczy obraz rzeki sakramentów Chrztu i Eucharystii, z których, w mocy przebitego Serca Pana, Kościół odradza się wciąż na nowo. Nie połamano Mu nóg jak pozostałym dwóm ukrzyżowanym; w ten sposób objawia się On jako prawdziwy Baranek Paschalny, którego żadna kość nie może być złamana. A teraz, gdy wszystko zostało wypełnione, widać, że On, pomimo niepokoju serc, mimo mocy nienawiści i podłości, nie pozostał sam. Są wierni. Pod krzyżem stali: Maryja, Jego Matka, siostra Matki Jego, Maria, Maria Magdalena i umiłowany uczeń. Teraz przybywa także człowiek bogaty, Józef z Arymatei: bogacz znajduje sposób jak przejść przez ucho igielne, ponieważ Bóg daje mu ku temu łaskę. Składa Jezusa w swoim grobie jeszcze nie używanym, w ogrodzie. Tam gdzie zostaje pogrzebany Jezus cmentarz przemienia się w ogród; ogród, z którego został wygnany Adam, gdy oderwał się od pełni życia, swego Stwórcy. Grób w ogrodzie mówi nam, że panowanie śmierci ma się ku końcowi. Przychodzi także członek Sanhedrynu, Nikodem, któremu Jezus ogłosił tajemnicę powtórnego narodzenia się z wody i z ducha. Także w Sanhedrynie, który skazał go na śmierć, jest ktoś, kto wierzy, kto zna i uznaje Jezusa po Jego śmierci. Ponad godziną wielkiej żałoby, ciemności i rozpaczy w tajemniczy sposób rozbłyska nadzieja. Bóg ukryty pozostaje jednak Bogiem żyjącym i bliskim. Umarły Pan nadal pozostaje Panem i naszym Zbawicielem, także w noc śmierci. Kościół Jezusa Chrystusa, Jego nowa rodzina, zaczyna się zszedłeś w ciemności śmierci. Jednak dobre ręce przejmują Twe ciało i spowijają w czyste płótno (Mt 27, 59). Wiara nie całkiem umarła, słońce nie całkiem zaszło. Ileż razy wydaje się, że śpisz. Jakże łatwo my, ludzie, oddalamy się i mówimy do siebie „Bóg umarł”. Spraw, abyśmy w godzinie ciemności uznali, że Ty jednak tam jesteś. Nie zostawiaj nas samych, gdy zaczynamy tracić ducha. Pomóż nam nie zostawiać Cię samego. Daj nam wierność, która oprze się zagubieniu. Daj miłość, która przyjmie Cię w chwili największej Twej potrzeby, na wzór Twojej Matki, co przyjęła Cię na nowo w swe łono. Pomóż nam, pomóż ubogim i bogatym, prostaczkom i uczonym, widzieć mimo lęków i uprzedzeń. Daj ofiarować Ci nasze możliwości, serca i czas, byśmy w ten sposób przygotowali ogród, w którym wzejdzie zmartwychwstanie.*Stacja XIV – Jezus złożony do grobu*Mt 27, 59-61ROZWAŻANIEJezus zhańbiony i znieważony zostaje pogrzebany z należną czcią w nowym grobie. Nikodem przynosi sto funtów mieszaniny mirry i aloesu, by wydawała cenną woń. Teraz w ofierze Syna objawia się, podobnie jak przy namaszczeniu w Betanii, pewien bezmiar, który przypomina nam o hojnej miłości Boga, o jej przeobfitości. Bóg hojnie składa samego siebie w ofierze. Jeśli miarą Boga jest przeobfitość, to i my nie powinniśmy znać miary tego, co ofiarujemy Bogu. Sam Jezus uczył nas tego w Kazaniu na Górze (Mt 5, 20). Ale trzeba także przypomnieć słowa świętego Pawła na temat Boga, który „pozwala nam roznosić po wszystkich miejscach woń Jego poznania. Jesteśmy bowiem miłą Bogu wonnością Chrystusa” (2 Kor 2, 14n). W zgniliźnie ideologii nasza wiara powinna być nową wonią, prowadzącą na ścieżki życia. W chwili złożenia do grobu zaczyna wypełniać się słowo Jezusa: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity” (J 12, 24). Jezus jest pszenicznym ziarnem, które obumiera. Z obumarłego ziarna pszenicy bierze początek wielkie rozmnożenie chleba, które trwa aż do skończenia świata. On jest chlebem życia, zdolnym w przeobfity sposób zaspokoić głód całej ludzkości i dać jej życiowy pokarm – przedwieczne Słowo Boga, które dla nas stało się ciałem i chlebem poprzez krzyż i zmartwychwstanie. Nad pogrzebem Jezusa jaśnieje tajemnica Jezu Chryste, w złożeniu do grobu swą śmierć uczyniłeś pszenicznym ziarnem. Stałeś się obumarłym ziarnem pszenicy, które wydaje owoc z biegiem czasu, aż po wieczność. Od grobu po wszystkie czasy jaśnieje obietnica ziarna pszenicy. Opada niczym prawdziwa manna, chleb życia, w którym nam dajesz samego siebie. Przedwieczne Słowo, poprzez Wcielenie i Śmierć, stało się słowem bliskim. Dajesz się naszym dłoniom i sercom, aby Twe słowo wzrastało w nas i przynosiło owoc. Dajesz siebie przez obumieranie ziarna pszenicy, abyśmy także my nie bali się stracić życia, by je odnaleźć; abyśmy także my zaufali obietnicy pszenicznego ziarna. Pomóż nam coraz bardziej miłować twą eucharystyczną tajemnicę i czcić ją – żyć naprawdę Tobą, Chlebie z Nieba. Pomóż nam stawać się Twą wonią, aby w tym świecie wyczuwało się ślady Twego życia. Jak ziarno pszeniczne wschodzi z ziemi w postaci łodygi i kłosa, tak również Ty nie mogłeś pozostać w grobie: grób jest pusty, ponieważ On, Ojciec, nie „pozostawił Cię w Otchłani, ani Twe ciało nie uległo rozkładowi (Dz 2, 31; Ps 16,10 LXX). Nie, Ty nie doświadczyłeś rozkładu. Zmartwychwstałeś czyniąc miejsce dla ciała przemienionego w Sercu Boga. Dozwól nam radować się tą nadzieją i nieść ją radośnie w świat. Uczyń nas świadkami Twego Czytelniku,cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie! Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz prosimy Cię o wsparcie portalu za pośrednictwem serwisu Patronite. Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
« Niedziela Palmowa Niedziela Zmartwychwstania » Opublikowano 10-04-2020 Dziś Wielki Piątek, w związku ze stanem epidemii spowodowanej rozprzestrzenianiem się koronawirusa nie możemy wszyscy spotkać się w kościele na rozważaniu Drogi Krzyżowej, dlatego poniżej zamieszczamy rozważania do przeżywania jej w domach. Droga Krzyżowa na czas epidemii
W Wielki Piątek 25 marca 2005 wieczorem tysiące osób zgromadziło się przy Koloseum, zapełniając także pobliskie wzgórza Celium i Palatyn, by uczestniczyć w Drodze Krzyżowej. Jan Paweł II, który od początku swojego pontyfikatu przez wszystkie lata przewodniczył nabożeństwu, także i w tym roku mimo ciężkiej choroby chciał w nim uczestniczyć. Nie mogąc osobiście być w Koloseum, ze swojej kaplicy prywatnej, za pośrednictwem telewizji, łączył się duchowo w modlitwie z tymi, którzy odprawiali Drogę Krzyżową. Przed rozpoczęciem nabożeństwa o godz. kard. Camillo Ruini, który mu przewodniczył, odczytał przesłanie Ojca Świętego. Kardynał Wikariusz niósł krzyż przez dwie pierwsze stacje; w czasie następnych nieśli go na zmianę: dwaj franciszkanie z Ziemi Świętej, zakonnica z Indii, młoda Koreanka, rodzina z Rzymu, osoba świecka ze Sri Lanki, rodzina emigrantów z Albanii i młody Sudańczyk. Przy XIV stacji Jan Paweł II wziął krzyż w swoje ręce i objął go, co zostało ukazane całemu światu za pośrednictwem telewizji. Teksty rozważań do Drogi Krzyżowej w tym roku napisał kard. Joseph Ratzinger, prefekt Kongregacji Nauki Wiary i dziekan Kolegium przewodni tej Drogi Krzyżowej ukazany jest na początku w modlitwie wstępnej, a potem jeszcze raz przy stacji XIV. Są nim słowa Jezusa wypowiedziane w Niedzielę Palmową — bezpośrednio po Jego wjeździe do Jerozolimy — w odpowiedzi na pytanie «pewnych Greków», którzy chcieli Go widzieć: «Jeśli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie samo jedno, ale jeśli obumrze, przynosi plon obfity» (J 12, 24). I tak Pan porównuje całą swoją ziemską wędrówkę do ziarna pszenicy, które tylko gdy obumrze, może wydać owoc. Interpretuje On swoje życie ziemskie, swoją śmierć i swoje zmartwychwstanie w powiązaniu z najświętszą Eucharystią, w której zawiera się całe Jego misterium. Ze względu na to, że On przeżywał swoją śmierć jako ofiarę z siebie, jako akt miłości, Jego ciało zyskało nowe życie w zmartwychwstaniu. Dlatego On, Słowo Wcielone, stał się teraz naszym pokarmem, który daje prawdziwe życie, życie wieczne. Słowo przedwieczne — stwórcza siła życia — zstąpiło z nieba i stało się prawdziwą manną, chlebem, który człowiek otrzymuje poprzez wiarę i sakramenty. I tak Droga Krzyżowa staje się drogą wiodącą do głębi misterium eucharystycznego: pobożność ludowa i pobożność sakramentalna łączą się i wzajemnie przenikają. Modlitwę Drogi Krzyżowej można pojmować jako drogę, która prowadzi do głębokiej, duchowej komunii z Jezusem, bez której komunia sakramentalna byłaby próżna. Droga Krzyżowa jawi się jako droga «mistagogiczna».Takiemu spojrzeniu przeciwstawia się czysto uczuciowe pojmowanie Drogi Krzyżowej. Przed tym niebezpieczeństwem Pan przestrzega przy stacji VIII kobiety jerozolimskie, które nad Nim płaczą. Samo uczucie nie wystarczy; Droga Krzyżowa powinna być szkołą wiary, tej wiary, która ze swej natury «działa przez miłość» (Ga 5, 6). To oczywiście nie oznacza, że należy wykluczyć z niej uczucia. Dla Ojców Kościoła pierwszą przywarą pogan jest właśnie brak serca. Dlatego Ojcowie przypominają wizję Ezechiela, który przekazuje Izraelowi obietnicę Boga, że «usunie mu serce kamienne, a da serce cielesne» (por. Ez 11, 19).Droga Krzyżowa ukazuje Boga, który dzieli cierpienia ludzi, którego miłość nie jest obojętna i daleka, ale zstępuje pośród nas, aż do śmierci na krzyżu (por. Flp 2, 8). Bóg, który dzieli nasze cierpienia, Bóg, który stał się człowiekiem, aby nieść nasz krzyż, chce przemienić nasze kamienne serce i wzywa nas, byśmy dzielili cierpienia innych ludzi. Chce dać nam «serce cielesne», które nie będzie obojętne wobec cierpień innych ludzi, ale da się poruszyć i doprowadzi nas do miłości, która uzdrawia i pomaga. I tu wracają echem słowa Jezusa o ziarnie pszenicy, które On sam przekształca w podstawową formułę życia chrześcijańskiego: «Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne» (J 12, 25; por. Mt 16, 25; Mk 8, 35; Łk 9, 24; 17, 33: «Kto będzie się starał zachować swoje życie, straci je; a kto straci je, zachowa je»). W ten sposób tłumaczy też znaczenie zdania poprzedzającego w Ewangeliach synoptycznych te kluczowe słowa Jego przesłania: «Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje» (Mt 16, 24). We wszystkich tych słowach On sam daje interpretację Drogi Krzyżowej, uczy nas, jak mamy ją odprawiać i nią iść: Droga Krzyżowa jest drogą wyrzeczenia się siebie, czyli drogą prawdziwej miłości. Na tej drodze On nas poprzedza; to jest droga, której ma nas nauczyć modlitwa Drogi Krzyżowej. I ponownie wracamy do ziarna pszenicy, do najświętszej Eucharystii, w której stale się uobecnia pośród nas owoc śmierci i zmartwychwstania Jezusa. W niej On idzie razem z nami, jak ongiś z uczniami z Emaus, i wciąż na nowo staje się nam współczesny. MODLITWA WSTĘPNA W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen. Panie Jezu Chryste, dla nas zgodziłeś się na los ziarna pszenicy, które pada w ziemię i obumiera, by wydać plon obfity (por. J 12, 24). Zachęcasz nas, byśmy szli za Tobą tą drogą, mówiąc: «Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne» (J 12, 25). My jednak jesteśmy przywiązani do naszego życia. Nie chcemy z niego zrezygnować, ale zachować je w całości dla siebie. Chcemy je mieć, nie ofiarować. Ty jednak nas poprzedzasz i pokazujesz, że możemy ocalić nasze życie, jeśli je ofiarujemy. Pozwalając nam towarzyszyć Ci na Drodze Krzyżowej chcesz poprowadzić nas drogą ziarna pszenicy, drogą, której owocność sięga wieczności. Krzyż — ofiara z nas samych — bardzo nam ciąży. Jednak na Twą Drogę Krzyżową zabrałeś także mój krzyż. I nie uczyniłeś tego kiedyś, w przeszłości, bowiem Twoja miłość i moje życie są sobie współczesne. Dźwigasz go dzisiaj ze mną i dla mnie i w przedziwny sposób pragniesz, bym i ja teraz, jak niegdyś Szymon z Cyreny, niósł z Tobą Twój krzyż, a towarzysząc Ci, razem z Tobą służył odkupieniu świata. Wesprzyj mnie, by moja Droga Krzyżowa nie była jedynie przelotnym wzruszeniem. Pomóż nam, byśmy towarzyszyli Ci nie tylko szlachetnymi myślami, lecz szli Twoją drogą sercem, i więcej: konkretnymi uczynkami codziennego życia. Dopomóż każdemu z nas, by wszedł na drogę krzyża całym sobą i na zawsze pozostał na Twej drodze. Uwolnij nas od lęku przed krzyżem, od strachu przed szyderstwem innych, od obawy, że życie może się nam wymknąć, jeśli nie będziemy brali wszystkiego, co niesie. Pomóż nam demaskować pokusy, które łudzą obietnicami życia, lecz w końcu zostawiają w nas pustkę i rozczarowanie. Pomóż nam nie przywłaszczać sobie życia, ale je dawać. Pomóż nam, byśmy idąc z Tobą drogą pszenicznego ziarna, znaleźli w «traceniu życia» drogę miłości, drogę, która prawdziwie daje życie, życie w obfitości (por. J 10, 10). STACJA PIERWSZA Jezus na śmierć skazany C.: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie. W.: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył. Z Ewangelii według św. Mateusza (27, 22-23. 26) Rzekł do nich Piłat: «Cóż więc mam uczynić z Jezusem, którego nazywają Mesjaszem?» Zawołali wszyscy: «Na krzyż z nim!» Namiestnik powiedział: «Cóż właściwie złego uczynił?» Lecz oni jeszcze głośniej krzyczeli: «Na krzyż z nim!» Wówczas uwolnił im Barabasza, a Jezusa kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie. ROZWAŻANIE Sędzia świata, który kiedyś powróci, by sądzić nas wszystkich, stoi ogołocony, upokorzony i bezbronny wobec ziemskiego sędziego. Piłat nie jest nikczemnikiem. Wie, że ten Skazaniec jest niewinny; szuka sposobu, aby Go uwolnić. Jednak jego serce jest rozdarte. Ostatecznie pozwala, by nad prawem przeważyła jego pozycja, on sam. Także ludzie, którzy krzykiem domagają się śmierci Jezusa, nie są nikczemnikami. Wielu z nich w dniu Pięćdziesiątnicy «przejmie się do głębi serca» (por. Dz 2, 37), gdy Piotr im powie: «Jezusa Nazarejczyka, Męża, którego posłannictwo Bóg potwierdził wam (...), przybiliście rękami bezbożnych do krzyża i zabiliście» (Dz 2, 22 n.). W tej jednak chwili ulegają tłumowi. Krzyczą, ponieważ krzyczą inni, i krzyczą tak jak inni. I tak sprawiedliwość zostaje podeptana z powodu podłości, małoduszności, lęku wobec dyktatu dominującej mentalności. Delikatny głos sumienia zostaje zagłuszony wrzaskiem tłumu. Niezdecydowanie i względy ludzkie umacniają zło. MODLITWA Panie, zostałeś skazany na śmierć, ponieważ strach przed opinią innych stłumił głos sumienia. Zawsze tak bywa na przestrzeni dziejów, że niewinni są krzywdzeni, skazywani, zabijani. Jak często i my woleliśmy sukces zamiast prawdy, reputację zamiast sprawiedliwości. Umocnij w naszym życiu delikatny głos sumienia, Twój głos. Spójrz na mnie, tak jak spojrzałeś na Piotra po tym, jak się Ciebie zaparł. Spraw, aby Twoje spojrzenie przeniknęło nasze dusze i ukierunkowało życie. Tych, którzy w Wielki Piątek krzyczeli przeciw Tobie, w dniu Pięćdziesiątnicy obdarzyłeś odmianą serca i nawróceniem. W ten sposób nam wszystkim dałeś nadzieję. Obdarzaj również nas, zawsze na nowo, łaską nawrócenia. Pater noster... Stała Matka boleściwa Obok krzyża ledwo żywa, Gdy na krzyżu wisiał Syn. Stabat Mater dolorosa iuxta crucem lacrimosa, dum pendebat Filius. (Sekwencja Jakuba z Todi z XIII w.) STACJA DRUGA Jezus obarczony krzyżem C.: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie. W.: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył. Z Ewangelii według św. Mateusza (27, 27-31) Wtedy żołnierze namiestnika zabrali Jezusa ze sobą do pretorium i zgromadzili koło Niego całą kohortę. Rozebrali Go z szat i narzucili na Niego płaszcz szkarłatny. Uplótłszy wieniec z ciernia włożyli Mu na głowę, a do prawej ręki dali Mu trzcinę. Potem przyklękali przed Nim i szydzili z Niego, mówiąc: «Witaj, Królu żydowski!» Przy tym pluli na Niego, brali trzcinę i bili Go po głowie. A gdy Go wyszydzili, zdjęli z Niego płaszcz, włożyli na Niego własne Jego szaty i odprowadzili Go na ukrzyżowanie. ROZWAŻANIE Jezus, skazany jako samozwańczy król, zostaje wyszydzony. Jednak właśnie szyderstwo ukazuje bezlitosną prawdę. Ileż razy oznaki władzy możnych tego świata obrażają prawdę, sprawiedliwość i godność człowieka! Ileż razy ich rytuały i wielkie słowa są w rzeczywistości nadętymi kłamstwami, karykaturą powinności, która na nich spoczywa z racji sprawowanego urzędu, jaką jest służba dobru. Wyszydzony Jezus, w koronie cierpienia na skroniach, właśnie dlatego jest prawdziwym królem. Jego berłem jest sprawiedliwość (por. Ps 45 [44], 7). Na tym świecie ceną sprawiedliwości jest cierpienie: On, prawdziwy król, nie rządzi przemocą, lecz miłością, która cierpi dla nas i z nami. On dźwiga krzyż, nasz krzyż, ciężar bycia człowiekiem, ciężar świata. W ten właśnie sposób poprzedza nas i ukazuje, jak odnaleźć drogę do prawdziwego życia. MODLITWA Panie, pozwoliłeś, by Cię wyszydzili i znieważyli. Wesprzyj nas, byśmy nie znaleźli się wśród tych, którzy szydzą z cierpiących i słabych. Pomóż w upokorzonych i zepchniętych na margines rozpoznać Twoje oblicze. Wesprzyj nas, byśmy nie ulegali zniechęceniu pod wpływem kpin tego świata, gdy posłuszeństwo Twej woli jest wyśmiewane. Dźwigałeś krzyż i wezwałeś nas do naśladowania Cię na tej drodze (por. Mt 10, 38). Pomóż nam przyjąć krzyż, nie unikać go, nie użalać się i nie pozwolić, by nasze serca ulegały zwątpieniu wobec trudów życia. Pomóż nam, byśmy szli drogą miłości i, posłuszni jej wymogom, osiągnęli prawdziwą radość. Pater noster... Duszę Jej, co łez nie mieści, Pełną smutku i boleści, Przeszedł miecz dla naszych win. Cuius animam gementem, contristatam et dolentem pertransivit gladius. STACJA TRZECIA Jezus upada po raz pierwszy C.: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie. W.: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył. Z Księgi proroka Izajasza (53, 4-6) Lecz on się obarczył naszym cierpieniem, on dźwigał nasze boleści, a my uznaliśmy go za skazańca, chłostanego przez Boga i zdeptanego. Lecz on był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spadła nań chłosta zbawienna dla nas, a w jego ranach jest nasze uzdrowienie. Wszyscy pobłądziliśmy jak owce, każdy z nas się zwrócił ku własnej drodze, a Pan obarczył go winami nas wszystkich. ROZWAŻANIE Człowiek upadł i wciąż na nowo upada: ileż razy staje się karykaturą samego siebie, już nie obrazem Boga, lecz czymś, co ośmiesza Stwórcę. Czyż ten, który w drodze z Jerozolimy do Jerycha został napadnięty przez zabójców, obdarty i pozostawiony na skraju drogi na wpół żywy i broczący krwią, nie jest obrazem człowieka w najwyższym tego słowa znaczeniu? Upadek Jezusa pod krzyżem nie jest tylko upadkiem Jezusa człowieka, wycieńczonego przez biczowanie. Jest w tym coś głębszego, jak powiada św. Paweł w Liście do Filipian: «On to, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stając się podobnym do ludzi (...) uniżył samego siebie, stając się posłusznym aż do śmierci — i to śmierci krzyżowej» (Flp 2, 6-8). W upadku Jezusa pod ciężarem krzyża widzimy całą Jego drogę: dobrowolne uniżenie się po to, by nas wydźwignąć z naszej pychy. Równocześnie ujawnia się natura naszej pychy: wyniosłość, przez którą chcemy się uwolnić od Boga, gdy jesteśmy tylko sobą, wyniosłość, z jaką myślimy, że wieczna miłość nie jest nam potrzebna, i sami chcemy nadawać kształt swojemu życiu. Ten bunt przeciwko prawdzie, to usiłowanie, by przebóstwić samych siebie, stać się stwórcami i sędziami nas samych, prowadzi nas do upadku i samozagłady. Uniżenie się Jezusa to przezwyciężenie naszej wyniosłości: swym uniżeniem On nas podnosi. Pozwólmy się podnieść. Odrzućmy samowystarczalność, nasze niepoprawne dążenie do autonomii, uczmy się natomiast od Tego, który się uniżył, odnajdywać naszą prawdziwą wielkość, uniżając się i zwracając do Boga i do krzywdzonych braci. MODLITWA Panie Jezu, ciężar krzyża powalił Cię na ziemię. Ciężar naszego grzechu, ciężar naszej wyniosłości przygniata Cię. Lecz Twój upadek nie oznacza przeciwności losu, nie jest po prostu zwykłą słabością krzywdzonego człowieka. Zechciałeś wyjść naprzeciw nam, przez naszą wyniosłość leżącym na ziemi. Pycha zrodziła myśl, że potrafimy wyprodukować człowieka, i spowodowała, że ludzie stali się swoistym towarem, kupowanym i sprzedawanym, swego rodzaju składem materiału do naszych eksperymentów, dzięki którym mamy nadzieję sami przezwyciężyć śmierć, podczas gdy jedynie coraz głębiej upokarzamy godność człowieka. Panie, pomóż nam, bo upadliśmy. Pomóż nam, byśmy odrzucili niszczącą pychę i ucząc się od Ciebie pokory, dali się podnieść na nowo. Pater noster... O jak smutna i strapiona Matka ta błogosławiona, Której Synem niebios Król. O quam tristis et afflicta fuit illa benedicta Mater Unigeniti! STACJA CZWARTA Jezus spotyka Matkę swoją C.: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie. W.: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył. Z Ewangelii według św. Łukasza (2, 34-35. 51) Symeon zaś błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: «Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą — a Twoją duszę miecz przeniknie — aby na jaw wyszły zamysły serc wielu». A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te sprawy w swym sercu. ROZWAŻANIE Na Drodze Krzyżowej Jezusa jest również Maryja, Jego Matka. W okresie Jego publicznej działalności musiała usunąć się w cień, ustąpić miejsca nowo powstającej rodzinie Jezusa, rodzinie Jego uczniów. Musiała słyszeć i te słowa: «Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi? (...) kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten jest Mi bratem, siostrą i matką» (Mt 12, 48-50). Teraz widać, że Ona nie tylko ciałem, ale i sercem jest Matką Jezusa. Zanim Go poczęła w ciele, dzięki swemu posłuszeństwu, poczęła Go w sercu. Zostało Jej powiedziane: «Oto poczniesz i porodzisz Syna, (...) Będzie On wielki (...) a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida» (Łk 1, 31 n.). A zaraz potem usłyszała z ust starca Symeona inne słowo: «A Twoją duszę miecz przeniknie» (Łk 2, 35). I wtedy przypomniała sobie przepowiednie proroków: «Dręczono Go, lecz sam pozwolił się gnębić, nawet nie otworzył ust swoich. Jak baranek na rzeź prowadzony» (Iz 53, 7). To wszystko staje się teraz rzeczywistością. W swym sercu zawsze będzie zachowywała słowo, które na początku wypowiedział do Niej anioł: «Nie bój się, Maryjo» (Łk 1, 30). Uczniowie uciekli, Ona nie ucieka, stoi. Matka pełna odwagi, wierności, dobroci i wiary, która trwa w ciemnościach: «Błogosławiona [jest], która uwierzyła» (Łk 1, 45). «Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?» (Łk 18, 8). Tak, w tym momencie On wie: znajdzie wiarę. W tej godzinie to jest dla Niego wielkie pocieszenie. MODLITWA Święta Maryjo, Matko Pana, pozostałaś wierna, kiedy uczniowie uciekli. Podobnie jak uwierzyłaś, gdy anioł zwiastował Ci rzecz niewiarygodną — że zostaniesz Matką Najwyższego — tak samo uwierzyłaś w godzinie Jego największego poniżenia. Właśnie tak, w godzinie krzyża, w godzinie najmroczniejszej nocy świata, stałaś się Matką wierzących, Matką Kościoła. Prosimy Cię: naucz nas wierzyć i wesprzyj nas, by wiara stała się odważną służbą i gestem miłości, która potrafi pomagać i współuczestniczyć w cierpieniu. Pater noster... Jak płakała Matka miła, Jak cierpiała, gdy patrzyła Na Boskiego Syna ból. Qae maerebat et dolebat pia Mater, cum videbat Nati poenas incliti. STACJA PIĄTA Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść krzyż Jezusowi C.: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie. W.: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył. Z Ewangelii według św. Mateusza (27, 32; 16, 24) Wychodząc, spotkali pewnego człowieka z Cyreny, imieniem Szymon. Tego przymusili, żeby niósł krzyż Jego. Jezus rzekł do swoich uczniów: «Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje». ROZWAŻANIE Szymon z Cyreny wraca po pracy, jest w drodze do domu, gdy spotyka smutny orszak skazańców — dla niego, być może, to zwyczajny widok. Żołnierze zatrzymują go i pod przymusem jemu, krzepkiemu wieśniakowi, wkładają na barki krzyż. Jakże uciążliwy musiał być dla niego ten niespodziewany udział w losie owych skazańców! Robi to, do czego go przymuszono, oczywiście z wielką niechęcią. Ewangelista Marek wymienia również imiona jego synów, którzy najwyraźniej byli znani jako chrześcijanie i członkowie tamtej wspólnoty (Mk 15, 21). Z przypadkowego spotkania zrodziła się wiara. Gdy Cyrenejczyk odprowadzał Jezusa i dzielił Jego krzyż, zrozumiał, że łaską było iść razem z Ukrzyżowanym, być z Nim. Tajemnica cierpiącego i milczącego Jezusa poruszyła jego serce. Jezus, Ten, którego Boska miłość jako jedyna mogła i może odkupić całą ludzkość, chce, byśmy mieli udział w Jego krzyżu, aby dopełnić to, czego jeszcze brak Jego udrękom (Kol 1, 24). Za każdym razem, kiedy z dobrocią wychodzimy naprzeciw człowiekowi cierpiącemu, człowiekowi prześladowanemu i bezbronnemu, dzieląc z nim cierpienie, pomagamy nieść krzyż Jezusowi. W ten sposób otrzymujemy zbawienie i sami możemy się przyczynić do zbawienia świata. MODLITWA Panie, Szymonowi z Cyreny otworzyłeś oczy i serce, obdarzając go, poprzez udział w dźwiganiu krzyża, łaską wiary. Pomóż nam opiekować się cierpiącym bliźnim, nawet jeśli byłoby to sprzeczne z naszymi planami i upodobaniami. Pomóż nam dostrzec, że możliwość dzielenia z innymi krzyża jest łaską, i doświadczyć, że w ten sposób idziemy razem z Tobą. Pozwól nam z radością odkryć, że właśnie poprzez uczestnictwo w Twoim cierpieniu i cierpieniach tego świata stajemy się sługami zbawienia i w ten sposób możemy pomóc budować Twoje Ciało, Kościół. Pater noster... Któryż człowiek nie zapłacze, Widząc męki i rozpacze Matki Bożej w żalu tym? Quis est homo qui non fleret, Matrem Christi si videret in tanto supplicio? STACJA SZÓSTA Weronika ociera twarz Jezusowi C.: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie. W.: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył. Z Księgi proroka Izajasza (53, 2-3) Nie miał on wdzięku ani też blasku, aby (...) na niego popatrzeć, ani wyglądu, by się nam podobał. Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, Mąż boleści, oswojony z cierpieniem, jak ktoś, przed kim się twarz zakrywa, wzgardzony tak, iż mieliśmy go za nic. Z Księgi Psalmów (27 [26], 8-9) O Tobie mówi moje serce: «Szukaj Jego oblicza!» Szukam, o Panie, Twojego oblicza; swego oblicza nie zakrywaj przede mną, nie odpędzaj z gniewem swojego sługi! Ty jesteś moim wspomożeniem, więc mnie nie odrzucaj i nie opuszczaj mnie, Boże, moje Zbawienie! ROZWAŻANIE «Szukam, o Panie, Twojego oblicza; swego oblicza nie zakrywaj przede mną» (Ps 27 [26], 8-9). Weronika — w tradycji greckiej Berenike — ucieleśnia to gorące pragnienie, łączące wszystkich pobożnych ludzi Starego Testamentu, pragnienie wszystkich ludzi wierzących, by ujrzeć oblicze Boże. Na drodze krzyżowej Jezusa początkowo czyni ona jedynie gest kobiecej dobroci: ofiaruje Jezusowi chustę. Nie udziela się jej brutalność żołnierzy ani strach uczniów. Jest obrazem dobrej kobiety, która pośród wzburzenia i zamroczenia serc zachowuje odwagę dobroci, nie pozwala, by w jej sercu zapanowała ciemność. «Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą» (Mt 5, 8). Początkowo Weronika widzi jedynie umęczone i noszące ślady bólu oblicze. Jednakże uczynek miłości pozostawił w jej sercu prawdziwy obraz Jezusa: w Obliczu ludzkim, pokrytym krwią i ranami, Weronika widzi Oblicze Boga i Jego dobroci, która jest z nami nawet w najgłębszym bólu. Tylko sercem możemy zobaczyć Jezusa. Tylko miłość pozwala nam widzieć i nas oczyszcza. Tylko miłość pozwala nam rozpoznać Boga, który sam jest miłością. MODLITWA Panie, daj nam niepokój serca, które szuka Twego oblicza. Chroń nas od zamroczenia serca, które widzi jedynie wierzchnią stronę rzeczy. Obdarz nas szczerością i czystością, które pozwalają dostrzec Twoją obecność w świecie. Gdy nie stać nas na wielkie czyny, daj nam odwagę pokornej dobroci. Niech obraz Twego oblicza zapisze się na trwałe w naszych sercach, byśmy mogli Cię spotkać i Twój wizerunek ukazywać światu. Pater noster... Widzi, jak za ludzkie winy Znosi męki Syn Jedyny, Jezus, jak Go smaga bat. Pro peccatis suae gentis vidit Iesum in tormentis et flagellis subditum. STACJA SIÓDMA Jezus upada po raz drugi C.: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie. W.: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył. Z Księgi Lamentacji (3, 1-2. 9. 16) Jam mąż, co zaznał boleści pod rózgą Jego gniewu; On mnie prowadził, iść kazał w ciemnościach, a nie w świetle, (...) głazami zagrodził mi drogi, a ścieżki moje poplątał. (...) Starł mi zęby na żwirze, cisnął mnie w popiół. ROZWAŻANIE Tradycja, mówiąca o trzykrotnym upadku Jezusa pod brzemieniem krzyża, nawiązuje do upadku Adama — naszego losu istot upadłych — i tajemnicy uczestnictwa Jezusa w naszym upadku. Upadek człowieka przyjmuje w dziejach wciąż nowe formy. W swoim Pierwszym Liście św. Jan mówi o trzech przyczynach upadku człowieka: pożądliwości ciała, pożądliwości oczu i pysze żywota. W ten sposób, na tle słabości swej epoki, pełnej zbytku i wynaturzeń, interpretuje upadek człowieka i ludzkości. Patrząc na bliższe nam czasy, możemy jednak pomyśleć o chrześcijaństwie znużonym wiarą, które opuściło Pana: wielkie ideologie i ich zbanalizowana wizja człowieka, w nic nie wierzącego i żyjącego dniem dzisiejszym, idącego za każdym popędem, stworzyły nowe pogaństwo, pogaństwo jeszcze gorsze, które chcąc ostatecznie odsunąć na bok Boga, pozbyło się człowieka. I tak człowiek pogrążył się w prochu. Pan dźwiga ten ciężar i coraz to upada, aby móc przyjść do nas; patrzy na nas, by obudziły się nasze serca; upada, aby nas podnieść. MODLITWA Panie Jezu Chryste, dźwigałeś nasz ciężar i nadal nas dźwigasz. To nasz ciężar Cię przewraca. Podnieś nas jednak Ty, bo sami nie potrafimy powstać z prochu. Wyzwól nas z mocy pożądliwości. W miejsce serca kamiennego daj nam nowe serce z ciała, serce, które widzi. Unicestwij moc ideologii, aby ludzie poznali, że utkane są z kłamstw. Nie dozwól, by mur materializmu stał się nieprzezwyciężalny. Spraw, abyśmy pojęli Cię na nowo, byśmy trzeźwo i z uwagą zdołali stawić czoło siłom zła. Pomóż nam dostrzegać wewnętrzne i zewnętrzne potrzeby innych oraz przychodzić im z pomocą. Podźwignij nas, byśmy mogli podźwignąć innych. Daj nam nadzieję pośród tej wielkiej ciemności, abyśmy mogli nieść tę nadzieję światu. Pater noster... Któż od smutku się powstrzyma, Mając Matkę przed oczyma, Która cierpi z Synem swym? Quis non posset contristari, piam Matrem contemplari, dolentem cum Filio? STACJA ÓSMA Jezus spotyka kobiety jerozolimskie, które płaczą nad Nim C.: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie. W.: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył. Z Ewangelii według św. Łukasza (23, 28-31) Lecz Jezus zwrócił się do nich i rzekł: «Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi! Oto bowiem przyjdą dni, kiedy mówić będą: 'Szczęśliwe niepłodne łona, które nie rodziły, i piersi, które nie karmiły'. Wtedy zaczną wołać do gór: Padnijcie na nas! i do pagórków: Przykryjcie nas! Bo jeśli z zielonym drzewem to czynią, cóż się stanie z suchym?» ROZWAŻANIE Głos Jezusa, karcący kobiety jerozolimskie, które za Nim idą i płaczą nad Jego losem, skłania nas do refleksji. Jak to rozumieć? Czy nie jest to napiętnowanie czysto sentymentalnej pobożności, która nie rodzi nawrócenia i żywej wiary? Na nic zdaje się słowne i sentymentalne ubolewanie nad cierpieniami tego świata, jeśli w naszym życiu nie następuje żadna zmiana. Dlatego Pan przestrzega nas przed niebezpieczeństwem, które też nam zagraża. Ukazuje nam wagę grzechu i powagę sądu. Czyż pomimo wszystkich naszych słów wyrażających oburzenie wobec zła i cierpień niewinnych, nie jesteśmy zbyt skłonni do banalizowania tajemnicy zła? Czy ostatecznie w obrazie Boga i Jezusa nie doceniamy przypadkiem jedynie łagodności i miłości, podczas gdy spokojnie zapomnieliśmy o sądzie? Myślimy: czyż Bóg mógłby robić dramat z naszej słabości? Przecież ostatecznie jesteśmy tylko ludźmi! Patrząc jednak na cierpienia Syna, widzimy całą wagę grzechu, widzimy, że za grzech musimy odpokutować do końca, by go przezwyciężyć. Nie można wciąż banalizować zła wobec wizerunku cierpiącego Pana. On również do nas mówi: nie płaczcie nade Mną, płaczcie raczej nad sobą... Bo jeśli z zielonym drzewem to czynią, cóż się stanie z suchym? MODLITWA Panie, do płaczących kobiet mówiłeś o pokucie, o dniu Sądu, kiedy staniemy przed Twym obliczem, obliczem Sędziego świata. Wzywasz nas, byśmy przestali się uspokajać banalizując zło, by móc żyć po staremu. Pokazujesz nam, jak poważna spoczywa na nas odpowiedzialność, i ostrzegasz, że na Sądzie możemy zostać uznani za winnych, a nasze życie za bezowocne. Spraw, byśmy nie poprzestali na towarzyszeniu Ci w drodze, ofiarując jedynie słowa współczucia. Nawróć nas i daj nam nowe życie; nie pozwól, byśmy na końcu tkwili jak suche drzewo, lecz spraw, byśmy stali się w Tobie żywymi latoroślami, prawdziwym krzewem winnym, i byśmy wydali owoc na życie wieczne (por. J 15, 1-10). Pater noster... Męką Syna zrodzonego, Co dla dobra cierpiał mego, Ze mną się podzielić chciej. Tui Nati vulnerati, tam dignati pro me pati poenas mecum divide. STACJA DZIEWIĄTA Jezus upada po raz trzeci C.: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie. W.: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył. Z Księgi Lamentacji (3, 27-32) Dobrze dla męża, gdy dźwiga jarzmo w swojej młodości. Niech siedzi samotny w milczeniu, gdy On na niego je włożył. Niech usta zanurzy w prochu! A może jest jeszcze nadzieja? Bijącemu niech nadstawi policzek, niechaj nasyci się hańbą! Bo nie jest zamiarem Pana odtrącić na wieki. Gdy udręczył, znów się lituje w dobroci swej niezmiernej. ROZWAŻANIE Co mówi nam trzeci upadek Jezusa pod ciężarem krzyża? Może nasuwać myśli o upadku wszystkich ludzi, o oddaleniu się od Chrystusa wielu chrześcijan, zdających się na sekularyzm bez Boga. Czy jednak nie powinniśmy myśleć także o tym, ile Chrystus musi wycierpieć w swoim Kościele? Ileż razy nadużywa się sakramentu Jego obecności, jak często wchodzi On w puste i niegodziwe serca! Ileż razy czcimy samych siebie, nie biorąc Go nawet pod uwagę! Ileż razy Jego słowo jest wypaczane i nadużywane! Jak mało wiary jest w licznych teoriach, ileż pustych słów! Ile brudu jest w Kościele, i to właśnie wśród tych, którzy poprzez kapłaństwo powinni należeć całkowicie do Niego! Ileż pychy i samouwielbienia! Jak mało cenimy sobie sakrament pojednania, w którym On czeka, by nas podźwignąć z upadków! To wszystko jest obecne w Jego męce. Zdrada uczniów, niegodne przyjmowanie Jego Ciała i Krwi jest z pewnością największym bólem, który przeszywa serce Zbawiciela. Nie pozostaje nam nic innego, jak z głębi duszy wołać do Niego Kyrie, eleison — Panie, ratuj! (por. Mt 8, 25). MODLITWA Panie, tak często Twój Kościół przypomina tonącą łódź, łódź, która nabiera wody ze wszystkich stron. Także na Twoim polu widzimy więcej kąkolu niż zboża. Przeraża nas brud na szacie i obliczu Twego Kościoła. Ale to my sami je zbrukaliśmy! To my zdradzamy Cię za każdym razem, po wszystkich wielkich słowach i szumnych gestach. Zmiłuj się nad Twoim Kościołem: także w nim Adam ciągle na nowo upada. Naszym upadkiem powalamy Cię na ziemię. A szatan śmieje się szyderczo z nadzieją, że nie zdołasz podnieść się więcej z tego upadku. Liczy, że powalony upadkiem Twego Kościoła, będziesz leżał na ziemi, pokonany. Ty jednak podniesiesz się. Podniosłeś się, zmartwychwstałeś i możesz podźwignąć także nas. Zbawiaj i uświęcaj Twój Kościół. Zbawiaj i uświęcaj nas wszystkich. Pater noster... Matko, coś miłości zdrojem, Przejmij mnie cierpieniem swoim, Abym boleć z Tobą mógł. Eia, Mater, fons amoris, me sentire vim doloris fac, ut tecum lugeam. STACJA DZIESIĄTA Jezus z szat obnażony C.: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie. W.: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył. Z Ewangelii według św. Mateusza (27, 33-36) Gdy przyszli na miejsce zwane Golgotą, to znaczy Miejscem Czaszki, dali Mu pić wino zaprawione goryczą. Skosztował, ale nie chciał pić. Gdy Go ukrzyżowali, rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając o nie losy. I siedząc tam, pilnowali Go. ROZWAŻANIE Jezus zostaje odarty ze swych szat. Szata wskazuje na pozycję społeczną człowieka. Daje mu miejsce w społeczeństwie, sprawia, że jest kimś. Publiczne obnażenie Go oznacza, że Jezus nie jest już nikim, został zepchnięty na margines, wzgardzony przez wszystkich. Moment odarcia z szat przypomina nam także wygnanie z raju: Boski splendor przybladł w człowieku, który teraz — gdy jest nagi, wystawiony na widok publiczny, obnażony — wstydzi się. W ten sposób Jezus jeszcze raz stawia siebie w sytuacji człowieka upadłego. Obnażony Jezus przypomina nam, że wszyscy utraciliśmy «pierwotną szatę» Boskiego splendoru. Pod krzyżem żołnierze rzucają losy o ten ubogi majątek, szaty. Ewangeliści opowiadają to słowami Psalmu 22 (w. 19), mówiąc nam to, co Jezus powie uczniom z Emaus: wszystko dokonało się zgodnie z Pismem. Nic nie jest tu przypadkowe. Wszystko, co się dzieje, zawarte jest w Słowie Bożym i oparte na Boskim planie. Pan przechodzi przez wszystkie stadia i stopnie ludzkiego upadku, a każdy z tych stopni, pomimo goryczy, jest krokiem do odkupienia. W ten właśnie sposób przyprowadza do domu zagubioną owieczkę. Pamiętajmy też, że Jan mówi, iż losy rzucano o tunikę Jezusa: «całą tkaną od góry do dołu». Możemy uznać, że jest to nawiązanie do szaty najwyższego kapłana, utkanej z jednej nici, bez szwów (Fl J a III 161). Ten Ukrzyżowany jest bowiem prawdziwym Najwyższym Kapłanem. MODLITWA Panie Jezu, zostałeś obnażony ze swych szat, wyszydzony, wykluczony ze społeczności. Wziąłeś na siebie hańbę Adama, uzdrawiając go. Wziąłeś na siebie cierpienia i potrzeby ubogich, wygnańców świata. Ale właśnie w ten sposób wypełniasz słowo proroków. Właśnie w ten sposób nadajesz znaczenie temu, co wydaje się pozbawione znaczenia. Właśnie w ten sposób pozwalasz nam uznać, że w rękach Ojca jesteś Ty, my i świat. Obdarz nas głębokim szacunkiem dla człowieka we wszystkich fazach jego istnienia i we wszystkich sytuacjach, w których go spotykamy. Daj nam szatę utkaną ze światłości Twojej łaski. Pater noster... Niechaj serce moje pała, By radością mą się stała Miłość, którą Chrystus Bóg. Fac ut ardeat cor meum in amando Christum Deum, ut sibi complaceam. STACJA JEDENASTA Jezus przybity do krzyża C.: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie. W.: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył. Z Ewangelii według św. Mateusza (27, 37-42) A nad głową Jego umieścili napis z podaniem Jego winy: «To jest Jezus, Król żydowski». Wtedy też ukrzyżowano z Nim dwóch złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej stronie. Ci zaś, którzy przechodzili obok, przeklinali Go i potrząsali głowami, mówiąc: «Ty, który burzysz przybytek i w trzy dni go odbudowujesz, wybaw sam siebie; jeśli jesteś Synem Bożym, zejdź z krzyża!» Podobnie arcykapłani wraz z uczonymi w Piśmie i starszymi, szydząc, powtarzali: «Innych wybawiał, siebie nie może wybawić. Jest królem Izraela: niechże teraz zejdzie z krzyża, a uwierzymy w niego». ROZWAŻANIE Jezus zostaje przybity do krzyża. Dzięki Całunowi Turyńskiemu możemy mieć pewne wyobrażenie o niewiarygodnym okrucieństwie tej praktyki. Jezus nie chce napoju odurzającego, który Mu podają: świadomie godzi się na ból ukrzyżowania. Całe Jego ciało jest umęczone; spełniły się słowa Psalmu: «Ja zaś jestem robak, a nie człowiek, pośmiewisko ludzkie i wzgardzony przez lud» (22 [21], 7). «Jak ktoś, przed kim się twarz zakrywa, wzgardzony (...). Lecz on się obarczył naszym cierpieniem, on dźwigał nasze boleści» (Iz 53, 3 n.). Przystańmy przed tym obrazem bólu, przed cierpiącym Synem Bożym. Patrzmy na Niego w chwilach zadufania w sobie i przyjemności, aby uczyć się przestrzegania granic i widzenia marności wszystkich dóbr czysto materialnych. Patrzmy na Niego w chwilach kataklizmów i tragedii, aby poznać, że wtedy właśnie jesteśmy blisko Boga. Starajmy się rozpoznać Jego oblicze w tych, którymi bylibyśmy skłonni wzgardzić. Wobec skazanego Pana, który nie zechciał użyć swej władzy, by zejść z krzyża, ale wolał znieść cierpienie krzyża aż do końca, może zrodzić się jeszcze jedna myśl. Ignacy Antiocheński, uwięziony z powodu wiary w Pana, chwalił niezłomną wiarę chrześcijan ze Smyrny: powiada, że byli niejako przygwożdżeni z ciałem i krwią do krzyża Pana Jezusa Chrystusa. Pozwólmy się przygwoździć do Niego. Nie ulegając nigdy pokusie oderwania się ani nie zważając na drwiny, którymi by chciano nas do tego skłonić. MODLITWA Panie Jezu Chryste, pozwoliłeś się przybić do krzyża, godząc się na straszliwe okrucieństwo tego bólu, zrujnowanie Twego ciała i Twej godności. Dałeś się przybić, cierpiałeś nie szukając ucieczki ani kompromisów. Pomóż nam nie uciekać przed tym, do czego jesteśmy wezwani. Pomóż nam związać się ściśle z Tobą. Pozwól nam zdemaskować tę fałszywą wolność, która chce nas oddalić od Ciebie. Pomóż nam przyjąć Twą «związaną» wolność i odnaleźć w ścisłej więzi z Tobą prawdziwą wolność. Pater noster... Matko Święta, srogie rany, Które niósł Ukrzyżowany, Wyryj mocno w duszy mej. Sancta Mater, istud agas, Crucifixi fige plagas cordi meo valide. STACJA DWUNASTA Jezus umiera na krzyżu C.: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie. W.: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył. Z Ewangelii według św. Jana (19, 19-20) Wypisał też Piłat tytuł winy i kazał go umieścić na krzyżu. A było napisane: «Jezus Nazarejczyk, Król żydowski». Napis ten czytało wielu Żydów, ponieważ miejsce, gdzie ukrzyżowano Jezusa, było blisko miasta. A było napisane w języku hebrajskim, łacińskim i greckim. Z Ewangelii według św. Mateusza (27, 45-50. 54) Od godziny szóstej mrok ogarnął całą ziemię, aż do godziny dziewiątej. Około godziny dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem: «Eli, Eli, lema sabachthani?», to znaczy: «Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?» Słysząc to, niektórzy ze stojących tam mówili: «On Eliasza woła». Zaraz też jeden z nich pobiegł i wziąwszy gąbkę, nasączył ją octem, umocował na trzcinie i dawał Mu pić. Lecz inni mówili: «Zostaw! Popatrzymy, czy nadejdzie Eliasz, aby go wybawić». A Jezus raz jeszcze zawołał donośnym głosem i oddał ducha. Setnik zaś i jego ludzie, którzy trzymali straż przy Jezusie, widząc trzęsienie ziemi i to, co się działo, zlękli się bardzo i mówili: «Prawdziwie, Ten był Synem Bożym». ROZWAŻANIE Na krzyżu Jezusa napis w dwóch językach ówczesnego świata, po grecku i łacinie, oraz w języku narodu wybranego, po hebrajsku, mówi, kim jest: Król żydowski, obiecany Syn Dawida. Piłat, niesprawiedliwy sędzia, niechcący stał się prorokiem. Światowej opinii publicznej zostaje ogłoszona królewskość Jezusa. Sam Jezus nie godził się na tytuł Mesjasza, gdyż wiązał się z błędnym, ludzkim rozumieniem zbawienia i władzy. Ale teraz ten tytuł może być wypisany publicznie na krzyżu. W ten sposób On naprawdę jest królem świata. Teraz jest naprawdę «wywyższony». W swym uniżeniu się wznosi. Teraz w radykalny sposób wypełnił nakaz miłości, złożył ofiarę z samego siebie i właśnie w ten sposób objawił teraz samego Boga, tego Boga, który jest miłością. Teraz wiemy, kim jest Bóg. Teraz wiemy, na czym polega prawdziwa królewskość. Jezus modli się, wypowiadając początkowe słowa Psalmu 22: «Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?» (Ps 22 [21], 2). Utożsamia się z cierpiącym Izraelem, całą cierpiącą ludzkością, przeżywa dramat nieobecności Boga. Sprawia, iż Bóg objawia się właśnie tam, gdzie wydaje się, że jest definitywnie pokonany i nieobecny. Krzyż Jezusa jest wydarzeniem o zasięgu kosmicznym. Gdy Syn Boży umiera, świat spowijają ciemności. Ziemia drży, a z krzyża bierze początek Kościół złożony z pogan. Rzymski setnik uznaje, pojmuje, że Jezus jest Synem Bożym. Z krzyża triumfuje wciąż na nowo. MODLITWA Panie Jezu Chryste, w godzinie Twojej śmierci słońce się zaćmiło. Wciąż na nowo jesteś przybijany do krzyża. Właśnie w tej godzinie dziejów przeżywamy zaciemnienie Boga. Z powodu bezmiernego cierpienia i ludzkiej przewrotności oblicze Boże, Twoje oblicze, jawi się zaciemnione, nierozpoznawalne. Ale właśnie na krzyżu dałeś się rozpoznać. Dlatego, że jesteś Tym, który cierpi i kocha, jesteś wywyższony. Właśnie stamtąd zatriumfowałeś. Pomóż nam rozpoznać Twe oblicze w tej godzinie ciemności i zamętu. Pomóż nam wierzyć w Ciebie i iść za Tobą właśnie w godzinie ciemności i w potrzebie. Ukaż się na nowo światu w tej godzinie. Spraw, by się objawiło Twe zbawienie. Pater noster... Widzi, jak samotnie kona Owoc Jej czystego łona, Dając życie za ten świat. Vidit suum dulcem Natum morientem desolatum, cum emisit spiritum. STACJA TRZYNASTA Jezus zdjęty z krzyża i powierzony Matce C.: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie. W.: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył. Z Ewangelii według św. Mateusza (27, 54-55) Setnik zaś i jego ludzie, którzy trzymali straż przy Jezusie, widząc trzęsienie ziemi i to, co się działo, zlękli się bardzo i mówili: «Prawdziwie, Ten był Synem Bożym». Było tam również wiele niewiast, które przypatrywały się z daleka. Szły one za Jezusem z Galilei i usługiwały Mu. ROZWAŻANIE Jezus umarł. Jego Serce przebiła włócznia rzymskiego żołnierza i wypłynęła krew i woda: tajemniczy obraz strumienia sakramentów chrztu i Eucharystii, z których, mocą przebitego Serca Pana, Kościół odradza się wciąż na nowo. Nie połamano Mu nóg jak pozostałym dwóm ukrzyżowanym; w ten sposób objawia się On jako prawdziwy Baranek Paschalny, którego żadna kość nie może być złamana (por. Wj 12, 46). A teraz, gdy wszystko zniósł, widać, że On, choć serca były wzburzone, a moc nienawiści i podłości wielka, nie pozostał sam. Są wierni. Pod krzyżem stali: Maryja, Jego Matka, siostra Matki Jego, Maria, Maria Magdalena i umiłowany uczeń. Teraz przybywa także człowiek bogaty, Józef z Arymatei: bogacz znajduje sposób, by przejść przez ucho igielne, ponieważ Bóg wspiera go łaską. Składa ciało Jezusa w swoim nowym grobie w ogrodzie. Tam, gdzie zostaje pogrzebany Jezus, cmentarz przemienia się w ogród, ogród, z którego został wygnany Adam, gdy oddalił się od pełni życia, od swego Stwórcy. Grób w ogrodzie mówi nam, że panowanie śmierci ma się ku końcowi. Przychodzi także członek Sanhedrynu, Nikodem, któremu Jezus ogłosił tajemnicę powtórnego narodzenia się z wody i z Ducha. Także w Sanhedrynie, który skazał Go na śmierć, jest ktoś, kto wierzy, kto zna i uznaje Jezusa po Jego śmierci. W godzinie wielkiej żałoby, ciemności i rozpaczy w tajemniczy sposób rozbłyska światło nadziei. Bóg ukryty pozostaje jednak Bogiem żyjącym i bliskim. Umarły Pan pozostaje jednak Panem i naszym Zbawicielem, także w nocy śmierci. Kościół Jezusa Chrystusa, Jego nowa rodzina, zaczyna się kształtować. MODLITWA Panie, zstąpiłeś w ciemności śmierci. Jednak dobre ręce zabierają Twe ciało i spowijają w czyste płótno (Mt 27, 59). Wiara nie całkiem umarła, słońce nie całkiem zaszło. Ileż razy wydaje się, że śpisz. Jakże łatwo my, ludzie, oddalamy się i mówimy sobie «Bóg umarł». Spraw, abyśmy w godzinie ciemności uznali, że Ty jednak jesteś obecny. Nie zostawiaj nas samych, gdy upadamy na duchu. Wspomagaj nas, byśmy nie zostawiali Cię samego. Daj nam wierność, która nie osłabnie w zagubieniu, i miłość, abyśmy przyjęli Cię, kiedy będziesz w największej potrzebie, na wzór Twojej Matki, tulącej Cię na nowo do swego łona. Pomóż nam, pomóż ubogim i bogatym, prostym i wykształconym, widzieć mimo lęków i uprzedzeń. Daj ofiarować Ci nasze zdolności, serca i czas, byśmy w ten sposób przygotowali ogród, w którym może nastąpić zmartwychwstanie. Pater noster... Bym z Chrystusem konał razem, Męki Jego był obrazem, Rany Jego w sobie czuł. Fac me vere tecum flere, Crucifixo condolere, donec ego vixero. STACJA CZTERNASTA Jezus złożony do grobu C.: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie. W.: Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył. Z Ewangelii według św. Mateusza (27, 59-61) Józef zabrał ciało, owinął je w czyste płótno i złożył w swoim nowym grobie, który kazał wykuć w skale. Przed wejściem do grobu zatoczył duży kamień i odszedł. Lecz Maria Magdalena i druga Maria pozostały tam, siedząc naprzeciw grobu. ROZWAŻANIE Jezus, zhańbiony i znieważony, zostaje złożony z należną czcią w nowym grobie. Nikodem przynosi sto funtów mieszanki mirry i aloesu, która ma roztaczać miłą woń. Teraz, w ofierze Syna objawia się, podobnie jak w namaszczeniu w Betanii, bezmiar, który przypomina nam wielkoduszność miłości Boga, jej przeobfitość. Bóg wielkodusznie składa samego siebie w ofierze. Jeśli miarą Boga jest przeobfitość, to także dla nas żadna nasza ofiara nie może być zbyt wielka dla Boga. Sam Jezus uczył nas tego w Kazaniu na Górze (por. Mt 5, 20). Ale trzeba także przypomnieć słowa św. Pawła o Bogu, który «pozwala nam (...) roznosić po wszystkich miejscach woń Jego poznania. Jesteśmy bowiem (...) wonnością Chrystusa» (2 Kor 2, 14 n.). Podczas gdy gniją ideologie, nasza wiara powinna być nową wonią, która prowadzi na ścieżki życia. W chwili złożenia do grobu zaczyna wypełniać się słowo Jezusa: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie samo jedno, ale jeśli obumrze, przynosi plon obfity» (J 12, 24). Jezus jest pszenicznym ziarnem, które obumiera. Obumarłe ziarno pszenicy daje początek wielkiemu rozmnożeniu chleba, które trwa aż do skończenia świata: On jest chlebem życia, zdolnym w przeobfity sposób zaspokoić głód całej ludzkości i dać jej życiodajny pokarm, przedwieczne Słowo Boga, które dla nas stało się ciałem, a także chlebem, poprzez krzyż i zmartwychwstanie. Nad pogrzebem Jezusa jaśnieje tajemnica Eucharystii. MODLITWA Panie Jezu Chryste, w złożeniu do grobu obumierasz niczym ziarno pszeniczne. Stałeś się obumarłym ziarnem pszenicy, które wydaje owoc w czasie, aż po wieczność. Z grobu po wszystkie czasy promieniuje obietnica ziarna pszenicy, a z niego pochodzi prawdziwa manna, chleb życia, w którym nam dajesz samego siebie. Przedwieczne Słowo, przez wcielenie i śmierć, stało się słowem bliskim. Oddajesz siebie w nasze dłonie i naszym sercom, aby Twe słowo wzrastało w nas i przynosiło owoc. Dajesz siebie przez śmierć ziarna pszenicy, abyśmy także my nie bali się stracić życia, by je odnaleźć; abyśmy także my zaufali obietnicy pszenicznego ziarna. Pomóż nam coraz bardziej miłować Twą eucharystyczną tajemnicę i czcząc ją — żyć naprawdę Tobą, Chlebie z Nieba. Pomóż nam stawać się Twą «wonią», aby w tym świecie wyczuwalne było Twoje życie. Jak ziarno pszeniczne wyrasta z ziemi w postaci łodygi i kłosa, tak również Ty nie mogłeś pozostać w grobie: grób jest pusty, ponieważ On, Ojciec, nie «pozostawił Cię w Otchłani, ani Twe ciało nie uległo rozkładowi (por. Dz 2, 31; Ps 16 [15], 10 LXX). Nie, Ty nie uległeś rozkładowi. Zmartwychwstałeś, czyniąc miejsce dla ciała przemienionego w Sercu Boga. Dozwól nam radować się tą nadzieją i nieść ją radośnie w świat, uczyń nas świadkami Twego zmartwychwstania. Pater noster... Kiedy umrze moje ciało, obleczona wieczną chwałą dusza niech osiągnie raj. Amen. Quando corpus morietur, fac ut animae donetur paradisi gloria. Amen. opr. mg/mg
Opis Abp Grzegorz Ryś zaprasza Cię, abyś razem z nim wyruszył w niełatwą drogę wiary. Jego rozważania drogi krzyżowej i homilie wygłoszone w Wielki Piątek pomogą Ci odkryć Boga, który zna Twoje serce jak nikt inny; Boga, którego sprawiedliwość zawsze jest po stronie biednego, odrzuconego i słabego;. Boga, którego sprawiedliwość jest więc ten trud, wejdź na drogę męki Chrystusa, a dowiesz się:skąd się biorą upadki w naszym życiu?dlaczego nie zawsze dostrzegamy sidła zła?jak zdobyć się na miłosierdzie, kiedy łatwiej wzgardzić drugim człowiekiem?dlaczego szukamy szczęścia tam, gdzie jest niewola?Słowa, które Arcybiskup kieruje właśnie do Ciebie, pomogą Ci zaufać Bogu, który choć nie zawsze usuwa zło spod Twoich stóp JEST, kiedy tylko Go potrzebujesz.
BP Stolicy Apostolskiej DODANE AKTUALIZACJA DODANE GOŚĆ NIEDZIELNY DODANE AKTUALIZACJA GOŚĆ NIEDZIELNY DODANE AKTUALIZACJA GOŚĆ NIEDZIELNY DODANE AKTUALIZACJA GOŚĆ NIEDZIELNY DODANE AKTUALIZACJA DODANE DODANE DODANE AKTUALIZACJA «« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | » | »»
rozważania drogi krzyżowej w wielki piątek